101 pozwów na farmę wiatrową

Wiele jest kontrowersji odnośnie farm wiatrowych. Mają one sporą rzeszę zwolenników, lecz przeciwnicy również nie stronią od udowadniania swoich racji. Jedną z takich osób jest Pani Jane Hetherington, która początkiem lipca przesłała do Krajowego Komisarza zajmującego się farmami wiatrowymi w Australii już 101-szą skargę. Zawzięta Australijka na taki rezultat pracowała 7 lat, czyli od czasu kiedy w okolicy jej miejsca zamieszkania powstała farma wiatrowa o mocy 420 MW.

Na co skarży się Pani Hetherington? Według niej infradźwięki emitowane przez farmę wiatrową nie pozwalały jej na komfortowe życie w jej rodzinnym domu, w wyniku czego była zmuszona zmienić swoje miejsce zamieszkania w obawie o swoje zdrowie. Skargi, które zdążyła napisać w ilości ponad stu listów, do tej pory pozostały bez odpowiedzi. Wśród adresatów skarg znalazł się operator farmy wiatrowej AGL,  australijscy parlamentarzyści, Krajowy Komisarz ds. Farm Wiatrowych oraz osoba samego Premiera.

Według Pani Jan Hetherington jej życie nie będzie już takie same, ponieważ jej organizm stał się niezwykle wrażliwy na infradźwięki oraz wibracje. W wyniku tego, w 2015 roku trafiła ona do szpitala, gdzie była hospitalizowana. Akustyk, który przeprowadził analizę dźwięków w mieszkaniu Australijki potwierdził występowanie hałasu niskiej częstotliwości oraz mocne natężenie infradźwięków. Według lekarzy, jej dolegliwości wśród których są drgawki oraz palpitacja serca mogą mieć z tym związek. Australijka walczy więc o swoje, a przede wszystkim o spokojną starość, którą chciałaby przeżyć w swojej rodzinnej miejscowości.

Ludzie, którzy skarżą się, że „wiatraki sprawiają, że chorują” często w ogóle nie bywają u lekarza…

„Choroba wiatrakowa”

Previous Article

Gaz-System rozpoczyna prace pod nowy magazyn gazu

Next Article

NFOŚiGW przeznaczy 4 miliony złotych na rozwój elektromobilności

Dodaj komentarz