Energia wiatrowa „Choroba wiatrakowa” 02 maja 2017 Energia wiatrowa „Choroba wiatrakowa” 02 maja 2017 Przeczytaj także Energia wiatrowa Co hamuje rozwój wiatraków w Polsce? Raport wskazuje nowe wyzwania Chociaż energetyka wiatrowa w Polsce rośnie, eksperci podkreślają, że sama liczba inwestycji nie przesądza o tempie rozwoju. Według nowego raportu „Energetyka wiatrowa w Polsce 2026” kluczowe stają się sieci energetyczne, procedury administracyjne, planowanie przestrzenne oraz ograniczenia wynikające z bezpieczeństwa państwa. Energia wiatrowa Przyszłość OZE na głębokiej wodzie. Chiny instalują największą na świecie pływającą turbinę Chiny, światowy lider w sektorze odnawialnych źródeł energii, zakończyły na Morzu Południowochińskim instalację największej tego typu pływającej turbiny wiatrowej o mocy 16 MW. Projekt ma stanowić przełom w technologii offshore, oferując nie tylko bardzo dużą wydajność, ale także znaczną redukcję kosztów produkcji energii. Dzięki zastosowanym rozwiązaniom konstrukcja ma być w stanie przetrwać ekstremalne warunki pogodowe, do jakich dochodzi w tamtym regionie. Ludzie, którzy skarżą się, że „wiatraki sprawiają, że chorują” często w ogóle nie bywają u lekarza… Reklama Australijska Narodowa Komisja Energii Wiatrowej ustaliła, że osoby, które nie chodzą do lekarzy, często mylnie przypisują swoje objawy do chorób powodowanych rzekomo przez wiatraki. Takie zdanie wyczytać można w raporcie, jaki 31 marca opublikował komisarz Andrew Dyer dla australijskiego parlamentu. Zebrał on 90 skarg związanych z wpływem wiatraków na zdrowie, jakie wpłynęły do komisji w okresie od listopada 2015 do grudnia 2016. Skargi te dotyczą problemów takich jak bóle głowy, uszu, problemy ze snem, tachykardia, podwyższone ciśnienie krwi, niestrawności czy ogólne zmęczenie. O wszystkie te problemy ludzie oskarżali dźwięki słyszalne i infradźwięki dochodzące z turbin. Ponieważ skargi te nie były same w sobie żadnym dowodem (tj. jedynie dowodem anegdotycznym) to komisja zwróciła uwagę, że może nie wiatraki są przyczyną problemów ze zdrowiem, a po prostu zaniedbania w kontaktach z lekarzem. Z drugiej strony autorzy raportu przyznają, że obecność farmy, lub nawet fakt, że dany teren został pod jej budowę przeznaczony, może powodować stres u mieszkańców okolic. Efekty te są długotrwałe, szczególnie jeśli budowa się dopiero rozpoczyna. „Debata o tym, czy farmy wiatrowe powodują problemy ze zdrowiem czy nie ciągle trwa” – czytamy w raporcie. Autorzy opracowania rekomendują, aby przeznaczyć stanowe i federalne środki na ocenę stanu zdrowia mieszkańców. Dodatkowo, komisja wskazuje na dwa badania przeprowadzone przez Krajową Radę Zdrowia i Medycyny, które opublikowane były w minionym roku. Jeśli chodzi o nadesłane zgłoszenia, to z 90 złożonych, 46 dotyczyło dziesięciu działających farm, w większości w stanie Victoria. Kolejne 42 dotyczyły farm dopiero proponowanych, głównie w Nowej Południowej Walii. Finalnie, dwa zgłoszenia nie specyfikowały jakich farm dotyczą. Komisja, której przewodzi Dryer stworzona została przez premiera Tonego Abbota. Jej budżet wynosi 205 tysięcy dolarów rocznie. Komisja ta pełni w Australii rolę bezstronnego mediatora pomiędzy akcjonariuszami i operatorami farm wiatrowych, a mieszkańcami okolic, gdzie są one wybudowane. Rolą Dryera i jego komisji jest bezstronne i oparte na faktach rozstrzyganie problemów pomiędzy obiema stronami. Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.