Wiadomości OZE Energetyka w napięciu czeka na rozporządzenie do ustawy o cenach 10 stycznia 2019 Wiadomości OZE Energetyka w napięciu czeka na rozporządzenie do ustawy o cenach 10 stycznia 2019 Przeczytaj także Polska Bakterie w miejskich tężniach. Kraków chce wprowadzenia norm sanitarnych Miejskie tężnie zaczęły powstawać, by pełnić rolę „mini-uzdrowisk” dostępnych dla mieszkańców miast. W ostatnim czasie stały się bardzo popularne, dzięki wskazywanym prozdrowotnym właściwościom. Dzięki inicjatywom samorządów oraz często w wyniku głosowań na projekty Budżetu Obywatelskiego następne obiekty tego typu zaczęły pojawiać się w kolejnych miejscach w Polsce. Jednak te drewniane konstrukcje z gałązek tarniny mogą kryć niewidoczne zagrożenie. Badania mikrobiologiczne dowodzą, że często przy niewłaściwym utrzymaniu miejskie tężnie mogą stać się środowiskiem sprzyjającym rozwojowi bakterii i grzybów. Problemem ma być brak odpowiednich regulacji prawnych, co sprawia, że nie są zapewnione odpowiednie warunki sanitarne. Polska Giełda bije rekordy, a firmy zwalniają tysiące pracowników. Narasta cichy kryzys polskiej gospodarki Początek roku pokazał wyraźny kontrast w polskiej gospodarce – rekordy na warszawskiej giełdzie zbiegły się z falą zwolnień i pogarszającą się sytuacją na rynku pracy. Rosnące koszty działalności sprawiają, że część przedsiębiorców ogranicza inwestycje lub całkowicie wycofuje się z mniej rentownych segmentów rynku. Efektem są tysiące zwolnień i najsłabsza sytuacja na rynku pracy od ponad czterech lat. W tle tego kryzysu sektor energetyczny przechodzi gwałtowną transformację, od której zależą koszty prowadzenia biznesu w kraju nad Wisłą. Ustawa o dotowaniu cen prądu wprowadziła ogromną niepewność na rynku. Nikt nie wie jakie ceny mają obowiązywać dla tych, którzy sami wybrali dostawcę prądu. Reklama Uchwalona 28 grudnia w ciągu jednego dnia ustawa była odpowiedzią na drożejący prąd na rynku hurtowym. A prąd drożał, bo w górę poszły o ponad 300 proc. notowania uprawnień do emisji CO2 oraz ceny węgla (o ok. 20 proc.). Budżet zarobił więcej na sprzedaży uprawnień, ale rząd przestraszył się możliwych podwyżek cen prądu, choć nikt nie wiedział jaka tak naprawdę byłaby ich skala. Rząd nie przedstawił też żadnych analiz wpływu tych podwyżek na gospodarkę. Intencją rządu było zamrożenie cen prądu na poziomie sprzed 30.06.2018 i wyrównanie dostawcom prądu strat pieniędzmi ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2. Ale autorzy przepisów, które uchwalono w ciągu jednego dnia nie przewidzieli ogromnego spektrum umów, które zawierają firmy sprzedające prąd ze swymi klientami. Teoretycznie przepisy ustawy są proste. Dostawca prądu, który na 2019 r. ma taryfę lub cennik z cenami wyższymi niż 30 czerwca 2018 r. powinien po wejściu w życie ustawy (czyli po 1 stycznia) przestać je stosować, a zamiast tego wrócić do ceny „nie wyższej niż ceny i stawki opłat brutto stosowane w dniu 30 czerwca 2018 r., uwzględniając zmniejszenie stawki podatku akcyzowego na energię elektryczną”. Czyli de facto powinien nawet obniżyć ceny o 15 zł na MWh, co oznaczałoby zmniejszenie rachunków przeciętnego gospodarstwa domowego o ok, 2,5 zł miesięcznie. Dla gospodarstw sprawa jest stosunkowo prosta choć część klientów (np. w Warszawie) dostała już faktury z podwyżkami wysłane przed uchwaleniem ustawy 28 grudnia. Teraz mają dwa wyjścia – zapłacić i czekać aż firma wyśle im korektę, albo nie płacić i poczekać aż firma wyśle korektę faktury. Podobna sytuacja jest w firmach, które korzystają od lat z tych samych dostawców, mają umowy kompleksowe (czyli na sprzedaż prądu i jego dystrybucję) i korzystają z cenników. Tzw. zasiedziali sprzedawcy czyli cztery państwowe koncerny oraz warszawski Innogy mają cenniki dla wszystkich tzw. grup taryfowych. Jeśli jakaś firma czy jednostka samorządu nigdy nie zmieniła dostawcy prądu, a przed 2018 r. dostała informację o podwyżkach, to powinna spokojnie poczekać na korektę faktury. Ale te cenniki w praktyce służą tylko małym firmom. – Cenniki są często wyższe niż oferty składane klientom, dlatego na cennikach opiera się zaledwie 3—5 proc. klientów – mówi nam menedżer z państwowej spółki. Duże korporacje negocjują indywidualnie ceny, wybierając najtańszego dostawcę prądu. Podobnie samorządy oraz jednostki samorządowe zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych organizują przetargi. Często łączą się w grupy zakupowe, tak aby wynegocjować lepsze ceny. W jednej grupie mogą się znaleźć całe gminy, jak również pojedyncze podmioty, np. szpitale czy domy kultury. Największą z nich jest Górnośląsko-Zagłębiowski Związek Metropolitalny, skupiający samorządy Śląska i Zagłębia. GZZM w listopadzie rozstrzygnął przetarg na dostawę ponad 468 GWh prądu dla 289 podmiotów, począwszy od dużych miast, a skończywszy na Zespole Pieśni i Tańca „Śląsk”. Zwyciężył Tauron z ceną 192 mln zł czyli wychodzi mniej więcej 410 zł za jedną MWh. W poprzednim przetargu organizowanym w 2016 r. cena wyniosła ok. 255 zł, ale przy dużo większym wolumenie- zakontraktowano wówczas ponad 900 GWh prądu. Czy samorządy skorzystają z ustawy czy będą płacić więcej i przełoży się to na ceny dla mieszkańców? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl Fot.: Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.