Wiadomości OZE Co z bioodpadami? Czy uderzą nas po kieszeni? 16 kwietnia 2019 Wiadomości OZE Co z bioodpadami? Czy uderzą nas po kieszeni? 16 kwietnia 2019 Przeczytaj także Polska Bakterie w miejskich tężniach. Kraków chce wprowadzenia norm sanitarnych Miejskie tężnie zaczęły powstawać, by pełnić rolę „mini-uzdrowisk” dostępnych dla mieszkańców miast. W ostatnim czasie stały się bardzo popularne, dzięki wskazywanym prozdrowotnym właściwościom. Dzięki inicjatywom samorządów oraz często w wyniku głosowań na projekty Budżetu Obywatelskiego następne obiekty tego typu zaczęły pojawiać się w kolejnych miejscach w Polsce. Jednak te drewniane konstrukcje z gałązek tarniny mogą kryć niewidoczne zagrożenie. Badania mikrobiologiczne dowodzą, że często przy niewłaściwym utrzymaniu miejskie tężnie mogą stać się środowiskiem sprzyjającym rozwojowi bakterii i grzybów. Problemem ma być brak odpowiednich regulacji prawnych, co sprawia, że nie są zapewnione odpowiednie warunki sanitarne. Polska Giełda bije rekordy, a firmy zwalniają tysiące pracowników. Narasta cichy kryzys polskiej gospodarki Początek roku pokazał wyraźny kontrast w polskiej gospodarce – rekordy na warszawskiej giełdzie zbiegły się z falą zwolnień i pogarszającą się sytuacją na rynku pracy. Rosnące koszty działalności sprawiają, że część przedsiębiorców ogranicza inwestycje lub całkowicie wycofuje się z mniej rentownych segmentów rynku. Efektem są tysiące zwolnień i najsłabsza sytuacja na rynku pracy od ponad czterech lat. W tle tego kryzysu sektor energetyczny przechodzi gwałtowną transformację, od której zależą koszty prowadzenia biznesu w kraju nad Wisłą. Odpady biodegradowalne są najbardziej problematyczną frakcją, bo brakuje narzędzi, które pozwoliłyby na sprawne ich zagospodarowanie i utylizację. W rezultacie mogą trafić na składowisko, co z kolei zwiększy koszty opłat dla mieszkańców. Jak to rozwiązać? Reklama Frakcja biodegradowalna stanowi obecnie 36,7% odpadów komunalnych, co w praktyce przekłada się na około 4 mln ton odpadów. Ich segregacja i utylizacja niesie za sobą znaczne koszty. Końcem marca tego roku w siedzibie Ministerstwa Środowiska o tym problemie dyskutowali przedstawiciele Forum Gospodarki Odpadami. Spotkanie na… szczycie: dużo pytań, mniej odpowiedzi W debacie, której organizatorem było Ministerstwo Środowiska i „Przegląd komunalny”, wzięli udział: minister Henryk Kowalczyk, wiceminister Sławomir Mazurek, przedstawiciele Rady RIPOK, Krajowej Izby Gospodarki Odpadami, Krajowej Izby Gospodarczej i samorządów. Podczas spotkania zwrócono uwagę, że obecne instalacje mechaniczno-biologiczne nie są w stanie przetwarzać bioodpadów, zwłaszcza kuchennych. W kraju brakuje mechanizmów, które wsparłyby wdrażanie nowych technologii i przebudowę obecnych. Nie bez znaczenia są procedury certyfikacji. – Nawet najmniejsza kompostownia przetwarzająca frakcję bio musi wystąpić o zgodę, która kosztuje od 20 do 50 tys. zł. Nie wyobrażam sobie, żeby takie koszty udźwignęła mała, gminna kompostownia – stwierdził Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK. Nawet gdy instalacje umożliwiają tworzenie kompostu, w dużych miastach zachodzi problem z potencjalnym zbytem. Ministerstwo widzi swoją szansę w biogazowniach. Co dalej z bio-śmieciami? Kilka miesięcy temu przedłużono termin wprowadzenia obowiązkowej segregacji śmieci na pięć frakcji. Gminy mają czas do 1 stycznia 2020 roku. Podejście do bioodpadów jako zasobu (i wprowadzenie odpowiednich technologii) mogłoby rozwiązać ten…węzeł gordyjski. Na razie jednak wiele słów zostało wypowiedzianych, na działania trzeba jeszcze poczekać. Oby nie okazało się, że aspekty ekonomiczne zostaną przerzucone na mieszkańców. źródło: portalkomunalny.pl Fot.: Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.