Polska Bałtyckie ptaki zagrożone przez przyłowy 30 stycznia 2020 Polska Bałtyckie ptaki zagrożone przez przyłowy 30 stycznia 2020 Przeczytaj także Polska Bakterie w miejskich tężniach. Kraków chce wprowadzenia norm sanitarnych Miejskie tężnie zaczęły powstawać, by pełnić rolę „mini-uzdrowisk” dostępnych dla mieszkańców miast. W ostatnim czasie stały się bardzo popularne, dzięki wskazywanym prozdrowotnym właściwościom. Dzięki inicjatywom samorządów oraz często w wyniku głosowań na projekty Budżetu Obywatelskiego następne obiekty tego typu zaczęły pojawiać się w kolejnych miejscach w Polsce. Jednak te drewniane konstrukcje z gałązek tarniny mogą kryć niewidoczne zagrożenie. Badania mikrobiologiczne dowodzą, że często przy niewłaściwym utrzymaniu miejskie tężnie mogą stać się środowiskiem sprzyjającym rozwojowi bakterii i grzybów. Problemem ma być brak odpowiednich regulacji prawnych, co sprawia, że nie są zapewnione odpowiednie warunki sanitarne. Polska Giełda bije rekordy, a firmy zwalniają tysiące pracowników. Narasta cichy kryzys polskiej gospodarki Początek roku pokazał wyraźny kontrast w polskiej gospodarce – rekordy na warszawskiej giełdzie zbiegły się z falą zwolnień i pogarszającą się sytuacją na rynku pracy. Rosnące koszty działalności sprawiają, że część przedsiębiorców ogranicza inwestycje lub całkowicie wycofuje się z mniej rentownych segmentów rynku. Efektem są tysiące zwolnień i najsłabsza sytuacja na rynku pracy od ponad czterech lat. W tle tego kryzysu sektor energetyczny przechodzi gwałtowną transformację, od której zależą koszty prowadzenia biznesu w kraju nad Wisłą. Przyłów, czyli śmierć w sieciach rybackich, to mało znane zagrożenie dla ptaków wodnych. Z ostatnich badań wynika jednak, że zjawisko to może odpowiadać za spadki liczebności kaczek morskich na Bałtyku. Szacunkowo w samym estuarium Odry ginie rocznie nawet 1200 kaczek ogorzałek. Reklama Bałtyckie ptaki zagrożone Polskie wody morskie to jedne z najważniejszych miejsc zimowania kaczek gniazdujących w Arktyce. Zimuje u nas nawet do 54 proc. całej światowej populacji uhli, do 34 proc. europejskiej populacji lodówki i do 17 proc. ogorzałki. Te gatunki ptaków są mało znane, a ich bytowanie w sporej odległości od brzegu znacząco utrudnia obserwację populacji. Według wyliczeń zgrupowania lodówek na polskim morzu dochodzą do pół miliona osobników, uhli do 250 tysięcy, a ogorzałek na zalewach przymorskich do 100 tysięcy. Kacza dieta składa się głównie z małż, rzadziej rybiej ikry czy mniejszych organizmów, które występują w miejscach o najwyższych walorach przyrodniczych. Obszary te przyciągają również ryby, a co za tym idzie – także rybaków. Rejony bytowania kaczek są jednocześnie terenami, gdzie prowadzone jest rybołówstwo sieciami stawnymi – tzw. sieciami skrzelowymi używanymi do połowów m.in. dorsza, śledzia oraz fląder. Trzy gatunki kaczki „narażone” na wyginięcie Liczebność gatunków kaczki lodówki, ogorzałki i uhli od dawna się zmniejsza. Już w latach 70. i 80. XX w. przyłów ptaków w Zatoce Gdańskiej szacowano na 17 500 osobników rocznie. Obecnie, w związku ze spadkiem liczebności jednostek rybackich, odnotowywany przyłów jest mniejszy – w Zatoce Puckiej, która jest częścią Zatoki Gdańskiej, szacowany jest na 3 200 osobników rocznie. Domek na drzewie otoczony 350 budkami dla ptaków Mimo wszystkie te trzy gatunki zostały wpisane na Światową Czerwoną Listę Gatunków Zagrożonych w kategorii „narażony” (VU vulnurable) według kryteriów Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN). W przypadku ogorzałki dotyczy to populacji europejskiej, a w przypadku uhli i lodówki całej populacji światowej. Brak monitoringu przyłowów największym problemem Dominik Marchowski z Muzeum i Instytutu Zoologii Polskiej Akademii Nauk zwraca uwagę na brak regularnego monitoringu przyłowów nie tylko w Polsce, ale także w większości państw bałtyckich. – Problem przyłowu jest o tyle duży, że stosunkowo mało rozpoznany i rzadko monitorowany. Dane, które posiadamy, uprawniają jednak do twierdzenia, że może to być zjawisko odpowiedzialne za znaczne spadki liczebności kaczek morskich na Bałtyku – mówi specjalista. Podkreśla także, że naukowcy, znając stopień narażenia danego gatunku na określone narzędzia połowowe oraz znając zarówno ich liczbę, jak i położenie, są w stanie oszacować wielkość przyłowów ptaków. – Naukowcy wiedzą, w jaki rodzaj sieci rybackich wpadają i topią się ptaki wodne. Mogą zatem na tej podstawie wyznaczyć obszary newralgiczne, w których ryzyko przyłowu jest największe. Są to obszary pokrywania się koncentracji ptaków oraz działalności rybackiej prowadzonej określonymi narzędziami połowowymi – tłumaczy Dominik Marchowski. Uniknij katastrofy naturalnej obserwując… ptaki! źródło: Polska Akademia Nauk, zdj. główne – Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.