Brytyjskie uczelnie walczą z kryzysem klimatycznym

Brytyjskie uczelnie zadeklarowały, że zrezygnują z udziałów w branży paliw kopalnych. To ich pomysł na walkę z kryzysem klimatycznym. „Kampania dezinwestycyjna” ma zachęcić innych do zrzeczenia się akcji paliwowych spółek. 

Ponad połowa brytyjskich uczelni zobowiązała się do rezygnacji z udziałów w branży paliw kopalnych – taką chęć zadeklarowało 78 ze 155 uczelni. Pracownicy naukowi z brytyjskich uczelni podkreślają, że są przeciwni wykorzystaniu paliw kopalnych i budowaniu nowych elektrowni. Część z 78 uczelni zadeklarowała, że zrezygnuje z akcji spółek węglowych, ale zostaną przy ropie i gazie. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Kryzys klimatyczny wymaga naszej pilnej uwagi. I jesteśmy moralnie zobowiązani, by działać – mówi prof. Joy Carter z University of Winchester. 

To, że uniwersytety w szybkim tempie i całkowicie pozbywają się akcji, pokazuje, jak bardzo społeczne poparcie dla branży paliw kopalnych uległo korozji w ciągu ostatnich siedmiu lat. Na brytyjskich uniwersytetach coraz silniej podzielane jest zdanie, że przedsiębiorstwa te nie są w stanie spełnić produktywnej roli w rozwiązywaniu kryzysu klimatycznego – mówi „Guardianowi” Chris Saltmarsh z grupy People & Planet, która zainicjowała akcję. 

Tymczasem aktywiści protestują przeciwko planom budowy kolejnych elektrowni, m.in. w Niemczech. Na początku 2019 roku minister gospodarki Peter Altmaier przedstawił plan odejścia od węgla. Od tamtej pory politycy nie podjęli żadnych kroków, które zmierzałyby do zamknięcia choćby jednego bloku elektrowni węglowej.  Aktywiści protestowali w kopalni odkrywkowej w Garzweiler.

– Spowalnianie odchodzenia od węgla przez Petera Altmaiera oznacza podważanie z trudem wypracowanego kompromisu. Jeżeli koalicja rządząca CDU/CSU zdaje sobie sprawę z powagi kryzysu klimatycznego i akceptuje wolę milionów obywatelek i obywateli w swoim kraju, to musi doprowadzić do wyłączenia pierwszych bloków jeszcze w tym roku komentował Karsten Smid, ekspert klimatyczny Greenpeace.