Niemcy: aktywiści protestują w kolejnej kopalni

Aktywiści Greenpeace nie dają za wygraną. Kilka dni temu protestowali w kopalni odkrywkowej Garzweiler. Pojawił się tam polski baner z napisem „Węgiel nie ma przyszłości”. 

Aktywiści patrzą na ręce niemieckiej władzy. Na początku 2019 roku minister gospodarki Peter Altmaier przedstawił plan odejścia od węgla. Od tamtej pory politycy nie podjęli żadnych kroków, które zmierzałyby do zamknięcia choćby jednego bloku elektrowni węglowej. Teraz aktywiści znów protestowali – tym razem w kopalni odkrywkowej w Garzweiler. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Spowalnianie odchodzenia od węgla przez Petera Altmaiera oznacza podważanie z trudem wypracowanego kompromisu. Jeżeli koalicja rządząca CDU/CSU zdaje sobie sprawę z powagi kryzysu klimatycznego i akceptuje wolę milionów obywatelek i obywateli w swoim kraju, to musi doprowadzić do wyłączenia pierwszych bloków jeszcze w tym roku – mówi Karsten Smid, ekspert klimatyczny Greenpeace.

Aktywiści weszli na 96-metrową koparkę, na proteście pojawiły się transparenty: „Klimakrise: Kohle abschalten” (niem. „Kryzys klimatyczny: wyłączyć węgiel”) oraz „Kohle muss im Boden bleiben!” (niem. „Węgiel musi pozostać w ziemi”). Był też polski baner z napisem „Węgiel nie ma przyszłości”. 

W Niemczech przewidywane są dwie fazy odejścia od węgla. Komisja rządowa zaproponowała kompromis. Do końca 2022 roku zredukuje udział energii pochodzącej z węgla brunatnego do 3,1 GW. W tym celu należałoby wyłączyć siedem bloków zasilanych węglem brunatnym – komisja podkreślała, że stanie się to jeszcze w tym roku. Niestety wszystkie bloki funkcjonują jak zwykle i nie ma widoków na ich wyłączenie.