Butelki zwrotne z dostawą i odbiorem – tyle wystarczy, by być innowacyjnym

Dobry sposób na zrównoważony biznes opracowała (a w zasadzie odkryła na nowo) nowojorska firma Wally Shop. Jej właścicielka Tamara Lim zdecydowała się na ekologiczne rozwiązanie. Sprzedaje produkty w opakowaniach wielokrotnego użytku. Kurier przywozi je klientowi i jednocześnie odbiera opakowania po zużytej żywności.

Osób pamiętających erę „mleczarzy”, taki sposób sprzedaży towaru raczej nie dziwi. To, co kiedyś było codzienne, dziś wraca jako ekotrend. W Stanach Zjednoczonych na Brooklynie w Nowym Jorku z pozytywnym odbiorem spotkała się usługa firmy Wally Shop, w zakres której poza sprzedażą towaru wchodzi także odbiór zużytych opakowań wielokrotnego użytku.

Amazon… inspiracją do założenia ekofirmy

Inspiracją do założenia firmy (i wyboru takiego profilu) były dla Tamary Lim doświadczenia z pracy w Amazonie. Jak wspomina, wielokrotnie pytano ją, dlaczego niewielkie produkty są sprzedawane w tak dużych opakowaniach. Odpowiedzi nie znała. W korporacji nie dało się wprowadzić pozytywnych zmian. Amerykanka postanowiła więc działać na własną rękę, rejestrując Wally Shop.

Lokalne, znaczy dobre

Towary sprzedawane przez Wally Shop są przywożone przez kurierów na rowerach. Pracownicy przy okazji odbierają opakowania po zużytych produktach. W dodatku nowi klienci dostają 30% zniżkę. Wally Shop działa lokalnie na dzielnicy Brooklyn, ale na wskutek dużego zainteresowania w planach jest „podbój” Manhattanu. Klienci doceniają lokalnego usługodawcę, ale także samo „odgrzebanie” modelu sprzedaży funkcjonującego kilka dekad temu. Poza tym firma zaczyna być określana jako innowacyjna.

Pomysł Tamary Lim może nie ma wielkiego znaczenia, nawet w skali mikro (w obrębie Nowego Jorku), jednak można go potraktować jako kolejną cegiełkę w walce z odpadami. To jednocześnie przykład, że nie wszystko co stare, jest nieprzydatne i czasem warto powracać do pewnych, sprawdzonych schematów. Model „mleczarza” na pewno należy do tych pozytywnych trendów.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Wyspy Marshalla są 10 razy bardziej radioaktywne niż Czarnobyl

Podczas testowania gleby pod kątem radioaktywnego plutonu-239 i -240 naukowcy odkryli, że niektóre wyspy z archipelagu Marshalla miały poziom stężenia nie 10, a 1000 razy wyższy niż na Fukushimie (gdzie trzęsienie ziemi i tsunami doprowadziły do topnienia reaktorów jądrowych) i około 10 razy wyższy niż poziom w strefie wykluczenia w Czarnobylu. Skąd skażenie?