Czy autonomiczne samochody elektryczne mogą zdominować Australię już w 2030 roku?

Według ekspertów działających w ramach platformy EnergyLab z siedzibą w australijskim mieście Chippendale połączenie autonomicznego rozwoju jazdy oraz usług carsharingowych może doprowadzić do zmiany, zgodnie z którą już w 2030 roku ponad 95% przejechanych kilometrów Australijczycy pokonają samochodami elektrycznymi w ramach modelu „transport as a service”.

Analitycy EnergyLabs uważają, że samochody autonomiczne (AV) powinny być uznane przez międzynarodowe środowiska za formę czystych technologii, które mogą wprowadzić przełomowe zmiany w sektorze energetycznym. Pierwszym argumentem jest to, że pojazdy autonomiczne mogą zwiększyć efektywność energetyczną osobowego transportu. Po drugie – mogą szybko zelektryfikować australijską flotę, co przełoży się na wzrost zapotrzebowania na magazyny energii.

Wprowadzenie systemu AV umożliwi stworzenie nowego modelu biznesowego – transport jako usługa (ang. transport as a service – TAAS). Przypomina to sposób działania popularnego dziś UBER-a, ale jak podkreśla EnergyLab, model TAAS jest bardziej korzystny dla transformacji pod względem kosztów, ponieważ będą one o wiele niższe. Szacunkowa cena przejazdu jednego kilometra w modelu TAAS wynosi 50 centów.

Analitycy szacują, że koszt na poziomie 50 centrów za kilometr sprawiłby, że TAAS byłby nie tylko tańszy od taksówki, ale także bardziej opłacalny od zakupu samochodu i wygodniejszy w porównaniu do korzystania z transportu publicznego.

EnergyLab to program dedykowany przedsiębiorcom działającym w sektorze technologii odnawialnych źródeł energii. Na stronie czytamy, że platforma przyznała po 50 tysięcy dolarów czterem firmom wprowadzającym na rynek swoje ekologiczne produkty.

Źródło: EnergyLab, RenewEconomy

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.