Farma słoneczna: rdzenni mieszkańcy Meksyku protestują

W Meksyku, między wioskami San José Tipceh i Plan Chac, planowana jest budowa farmy fotowoltaicznej. To tereny zamieszkiwane przez rdzennych mieszkańców, którzy obawiają się konsekwencji inwestycji, m.in. wzrostu niedoborów wody. Zwracają uwagę, że zabrakło konsultacji społecznych. 

Ponad milion paneli słonecznych

Za plan budowy farmy fotowoltaicznej odpowiada Vega Solar, spółka zależna amerykańskiego giganta słonecznego SunPower, którego większościowym udziałowcem jest firma naftowa Total. W ramach projektu na terenie o powierzchni 647 hektarów ma zostać zainstalowane ponad milion paneli fotowoltaicznych o mocy 300 MW. Działka pod budowę znajduje się między wioskami San José Tipceh i Plan Chac, w południowym stanie Jukatan, czyli na gruntach zamieszkałych przez rdzennych mieszkańców. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Inwestycja a środowisko naturalne

Inwestycja wiąże się z wycięciem 600 hektarów drzew i ingerencją w dziką roślinność. Miejscowi obawiają się skutków wylesienia terenu, które mogą doprowadzić do niedoborów wody i suszy. W przeważającej większości utrzymują się oni z rolnictwa na niedużą skalę. Uprawiają ogórki, dynie, rzodkiewkę, kukurydzę czy fasolę. W sezonie temperatura powietrza dochodzi tu do 40°C, często też długo nie pada deszcz. W ubiegłym roku odnotowano 5 miesięcy bez opadów, przez co wiele osób straciło swoje plony.

 – Jak można to robić bez patrzenia na zmiany klimatu? Jak mogą planować zniszczenie setek hektarów drzew, które dostarczają nam tlen? Jeśli projekt się powiedzie, San José stanie się miastem duchów. Każdy będzie zmuszony odejść, nawet jeśli nie chcepowiedział Aurelio Mugarte z San José Tipceh.

Dialog społeczny

Przeciwnicy projektu wnoszą sprawę do sądu rejonowego w stanie Jukatan. Chcą zwrócić uwagę na to, że plany budowy nie zostały z nimi skonsultowane, a także że nie zostały uwzględnione kwestie ochrony środowiska. Oskarżają meksykańskie Ministerstwo ds. Energii i Środowiska o naruszenie ich praw wynikających z Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy (MOP) z 1989 roku dotyczącej ludności rdzennej i plemiennej. Konwencja ta ustanawia obowiązek konsultacji i gwarantuje udział rdzennych mieszkańców w procesie podejmowania decyzji dotyczących projektów energetycznych na ich ziemiach.

Sprawa wywołuje wiele emocji. Wyraźnie widać, że zabrakło tu dialogu dużej korporacji z lokalną społecznością.

Kontrakty przynoszą korzyści tylko Amerykanom, którzy odpowiadają za projekt. Rdzenni mieszkańcy zostają z niczym. Gdyby istniała korzyść z tej inwestycji dla społeczności to wątpię, czy ktoś byłby jej przeciwnypowiedział Abraham Chi, mieszkaniec pobliskiego miasta Muna.

Plan budowy farmy powstał w 2017 roku, kiedy to Meksyk zaczął rozwijać projekty z zakresu zielonej energii. 

Źródło: climatechangenews.com, fot. Robin A Canul