Ekologia Czy można wysprzątać oceany? Mechaniczne systemy wyłowiły 210 tys. ton odpadów 02 października 2026 Ekologia Czy można wysprzątać oceany? Mechaniczne systemy wyłowiły 210 tys. ton odpadów 02 października 2026 Przeczytaj także Ekologia Pierwszy rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 mld opakowań i 65 tys. punktów zbiórki W ciągu 12 miesięcy Polacy zwrócili ponad 5 miliardów opakowań po napojach, co według resortu przełożyło się na widoczną poprawę czystości w parkach, lasach i na osiedlach Ekologia Plastik z Ameryki Północnej trafia do Portugalii. Odpady dryfowały przez Atlantyk ponad 40 lat Na plażach portugalskich Azorów regularnie pojawiają się plastikowe odpady pochodzące z połowów prowadzonych po drugiej stronie Atlantyku. Wieloletnie obserwacje naukowców pozwoliły ustalić źródło części z nich. Niektóre fragmenty wyposażenia rybackiego pozostawały w oceanie przez dziesięciolecia, zanim dotarły do europejskiego archipelagu. Ponad 200 ton odpadów przechwyconych podczas jednej fali powodziowej w Gwatemali pokazuje skalę problemu, ale także możliwości mechanicznego usuwania śmieci z wód. Na świecie działają już bariery, pływające kolektory, specjalne statki i systemy przeznaczone do wyławiania plastiku z rzek, mórz i oceanów. Podobne akcje prowadzone są również na Bałtyku. Spis treści ToggleSetki ton odpadów przechwyconePodobne systemy na otwartym oceanieOczyszczanie portu w BaltimoreBałtyk też jest sprzątany mechanicznieSprzątanie nie zastąpi ograniczenia plastiku Setki ton odpadów przechwycone We wrześniu 2026 roku system Interceptor 006 organizacji The Ocean Cleanup przechwycił na rzece Las Vacas w Gwatemali ponad 210 tys. kg odpadów podczas jednej z fal powodziowych. Rzeka jest dopływem Motagui, która transportuje odpady do Morza Karaibskiego. Mechaniczne bariery ustawione na rzece mają zatrzymywać odpady niesione przez wodę, zanim dotrą one do morza. To przykład podejścia, w którym zanieczyszczenia są usuwane możliwie blisko ich źródła. Organizacja rozwija podobne systemy także w innych częściach świata. Plastik z Ameryki Północnej trafia do Portugalii. Odpady dryfowały przez Atlantyk ponad 40 lat Podobne systemy na otwartym oceanie Nie wszystkie odpady można jednak przechwycić w rzekach, a część plastiku już trafiła do oceanów i została przemieszczona przez prądy morskie. Dlatego organizacja prowadzi również działania na Wielkiej Pacyficznej Plamie Śmieci między Kalifornią a Hawajami. Wykorzystywany tam System 03 to pływająca konstrukcja o długości około 2,2-2,5 km, holowana przez dwa statki. Bariera kieruje unoszący się na powierzchni plastik do specjalnej strefy, z której odpady są następnie wyciągane na pokład i sortowane. Wcześniejszy System 002 usunął z tego obszaru ponad 250 ton plastiku w latach 2021-2023. Organizacja podkreśla jednak, że samo sprzątanie oceanu nie rozwiązuje problemu u źródła. Jej strategia łączy przechwytywanie odpadów w rzekach z usuwaniem plastiku już znajdującego się w największych skupiskach oceanicznych i jest odpowiedzią na pogłębiający się poziom zanieczyszczania zbiorników tworzywami sztucznymi. Oczyszczanie portu w Baltimore Mniejszą skalę, ale podobną zasadę działania mają urządzenia typu Trash Wheel, wykorzystywane m.in. w Baltimore w Stanach Zjednoczonych, gdzie pływające kolektory ustawione przy ujściach cieków wykorzystują energię wody i słońca do transportowania odpadów do kontenerów. Zbiór urządzeń działających w porcie Baltimore przechwytuje około 500 ton śmieci i innych odpadów rocznie, zanim trafią one do zatoki Chesapeake i dalej do Atlantyku. Większość odpadów pojawia się podczas opadów, gdy deszcz spłukuje śmieci z ulic do kanalizacji i cieków wodnych. Twórcy technologii pokazują istotną zaletę tego rozwiązania – zamiast próbować oczyszczać ogromny akwen, można ustawić urządzenie w miejscu, w którym odpady koncentrują się naturalnie. Bałtyk też jest sprzątany mechanicznie Inicjatywy oczyszczania mórz morskich głębin są prowadzone również na Morzu Bałtyckim. W ramach wieloletnich kampanii prowadzonych we współpracy z WWF Polska, z wód Bałtyku wyłowiono łącznie już ponad 300 ton samych porzuconych w wodzie narzędzi połowowych. Współczesne operacje poszukiwawcze wykorzystują zaawansowane systemy sonarowe połączone ze sztuczną inteligencją, która wstępnie identyfikuje podwodne obiekty, zanim do akcji wkroczą nurkowie. Znaczenie mają też precyzyjne akcje punktowe, takie jak „Operacja Widmo” realizowana przez Fundację MARE, ukierunkowana bezpośrednio na oczyszczanie bałtyckich wraków z zalegających, nylonowych sieci stawnych. Z kolei podczas cyklicznej akcji „Sprzątamy Bałtyk” w Gdyni, podwodni wolontariusze i nurkowie regularnie oczyszczają dno w strefach przybrzeżnych. Sprzątanie nie zastąpi ograniczenia plastiku Mechaniczne usuwanie odpadów może ograniczać ilość plastiku trafiającego do ekosystemów i usuwać część zanieczyszczeń, które już się w nich znalazły. Szczególnie uzasadnione może być działanie w miejscach, gdzie śmieci regularnie się kumulują – na ujściach rzek, w portach, zatokach czy w miejscach koncentracji zagubionych sieci. Jednak eksperci podkreślają, że nie można w ten sposób wysprzątać morza i oceany. Nawet duże połowy są niewielkie w porównaniu ze skalą całego problemu, a część plastiku rozpada się na coraz mniejsze fragmenty, które są znacznie trudniejsze do usunięcia. Zobacz też: 500 obiektów wydobytych z Bałtyku. PEJ sprawdziło dno pod budowę elektrowni Lubiatowo-Kopalino Źródła: The Cool Down, The Ocean Cleanup, Fundacja MARE Fot: Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.