Pandemia koronawirusa to czubek góry lodowej. Wirusy przechodzą na ludzi, bo zaburzamy bioróżnorodność

Działalność człowieka, przez którą bioróżnorodność siedlisk dzikich zwierząt jest zaburzona, przyczynia się do przenoszenia patogenów takich jak koronawirus – twierdzą naukowcy. Pandemie są więc ceną, jaką ponosimy za ekspansywną gospodarkę.

Do niedawna panowało przekonanie, że źródłem przenoszących się na ludzi patogenów wywołujących groźne choroby, takich jak wirus Ebola czy HIV, jest nienaruszone środowisko naturalne dzikich obszarów (np. lasów tropikalnych). Dziś naukowcy stoją na stanowisku, że przyczyną przenoszenia się patogenów naturalnie występujących w dzikiej przyrodzie jest ingerencja człowieka w bioróżnorodność. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Badacze sugerują, że epidemie chorób, takich jak Ebola, SARS, ptasia grypa, a teraz Covid-19, są coraz częstsze, ponieważ w wyniku wycinek lasów czy budowy dróg ludzie zbliżają się do gatunków zwierząt, z którymi w innych warunkach nie mieliby nigdy kontaktu. Przenoszenie chorób z dzikich zwierząt na ludzi jest więc ukrytym kosztem rozwoju gospodarczego.

Zdaniem ekologów, wirusy i inne patogeny mogą przenosić się ze zwierząt na ludzi na nieformalnych rynkach, które powstały, by zapewnić świeże mięso szybko rozwijającym się populacjom miejskim na całym świecie. Zwierzęta są na nich są zabijane, a następnie porcjowane i od razu sprzedawane.

Tak było w przypadku koronawirusa, którego źródłem był najprawdopodobniej „Mokry rynek” w Wuhan. Sprzedawano tam między innymi łuskowce, psy, krokodyle, węże czy żółwie. Podobnie działają rynki miejskie w Afryce Zachodniej i Środkowej. Jak twierdzi prof. Thomas Gillespie z Uniwersytetu Emory’ego, takie miejsca są idealne miejsce dla przenoszenia patogenów między gatunkami. Mamy do czynienia z interakcjami z wieloma gatunkami w jednym miejscu i bez względu na to, czy jest to środowisko naturalne, czy mokry targ, możemy się spodziewać ataku groźnych patogenów. 

ensia.com