Plastik jest wszędzie. Nawet na Mount Everest

Bardzo dużo mówi się o zanieczyszczeniu oceanów plastikiem. Na całym świecie powstają organizacje mające na celu walkę z nadmiernymi odpadami. Tymczasem problem jest poważniejszy, niż się spodziewaliśmy. Plastik pobił kolejny rekord i zdobył najwyższy szczyt świata. Jego cząstki w śniegu i potokach roztopowych na Mount Evereście odnaleźli członkowie wyprawy National Geographic. 

Niechciane odkrycia wyprawy

Terenem najbardziej zanieczyszczonym mikroplastikiem okazały się być okolice pierwszej bazy głównej pod Mount Everest, gdzie przebywają wspinacze, zanim zaatakują szczyt. Jednak cząstki mikroplastiku odnaleziono również na wysokości 8440 metrów, tuż pod samym szczytem. Były to głównie włókna z poliestru, akrylu, nylonu i polipropylenu. Pochodzą one najprawdopodobniej z ubrań, lin i namiotów himalaistów. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Czym jest mikroplastik?

Mikroplastiki to niewielkie plastikowe cząstki, które powstają w wyniku kruszenia się i rozdrabniania większych plastikowych śmieci. Są niebezpieczne dla środowiska, ponieważ łatwo dostają się do organizmów zwierząt czy roślin. Występują też powszechnie w oceanach. Jak do tej pory przeprowadzono niewiele badań na obecność mikroplastiku w odległych górach. 

Zazwyczaj cząsteczki mikroplastiku mają rozmiar od 0,02 do 0,5 mm, przez co mogą swobodnie unosić się w powietrzu i negatywnie wpływać na drogi oddechowe. Również połknięcie takiej cząsteczki przez zwierzęta czy człowieka jest jak najbardziej prawdopodobne. 

Himalaiści kochają naturę, a Mount Everest tonie w śmieciach

Imogen Napper z University of Plymouth zauważyła, że Mount Everest nazywany jest “najwyżej położonym na świecie wysypiskiem śmieci”. Spora część winy leży po stronie bogatych turystów, którzy chcą spełnić marzenie o znalezieniu się na “Dachu Świata”. Śmiałkowie nie zostawiają za sobą tylko opakowań po produktach spożywczych, lecz także namioty, zepsuty sprzęt, puste kanistry, a nawet odchody czy… ciała tych, których przerosły trudy ekspedycji. W warunkach niskich temperatur, panujących w Himalajach, bardzo ciężko o rozkład takich elementów. 

Do sprzątania należy zmuszać

Mount Everest po chińskiej stronie objęty jest ochroną w ramach Rezerwatu Biosfery Czomolungmy. To jednak nie powstrzymuje turystów przed bezkarnym wyrzucaniem odpadów na łonie górskiej natury. 

Tybet i Nepal zdecydowały się wdrożyć rozwiązania prawne, aby zmusić krnąbrnych wspinaczy do sprzątania po sobie. Tybet nakłada mandat w wysokości 100 dolarów amerykańskich za każdy kilogram śmieci pozostawiony w górach. Z kolei Nepal pobiera od wyprawy kaucję w wysokości 4 tysięcy dolarów, którą zwraca tylko wówczas, gdy każdy himalaista przyniesie ze sobą 8 kilogramów odpadów. 

Nasuwa się pytanie, czym dla człowieka jest natura – fascynującą przestrzenią, którą chce odkrywać i żyć z nią w harmonii czy może kolejnym wyznacznikiem prestiżu? 

W obliczu takich odkryć powiedzenie “po trupach (śmieciach) do celu” nabiera nowego znaczenia…

Źródło: national-geographic.pl