Porozmawiajmy o lodzie [WYWIAD]

Dużo słyszymy o zmianach klimatu, ale niewielu z nas miało okazję zobaczyć ich efekt np. to, jak wzrost temperatury wpływa na lód. Dlatego zapytaliśmy o to dra Jakuba Małeckiego – geografa, glacjologa, który zajmuje się lodem i lodowcami przede wszystkim w Arktyce.

Porozmawiajmy chwilę o lodzie i tym, jakie skutki ma jego topnienie.

Lód możemy zasadniczo podzielić na dwa typy. Lód, który pokrywa morza, czyli zamarznięta zewnętrzna warstwa wody morskiej i lód na lądach, czyli lodowce i lądolody. Topnienie obu tych różnych rodzajów lodów ma inne skutki. Zacznijmy od lodu morskiego, który pokrywa przykładowo cały Ocean Arktyczny łącznie z Biegunem Północnym. Jest jak wielkie, jasne zwierciadło, które odbija energię słoneczną w kosmos. Jego topnienie, które szybko postępuje, jest o tyle negatywne, że wpływa na pochłanianie przez ziemię dodatkowego ciepła, co dodatkowo ją ogrzewa. Jeżeli chodzi o lodowce i lądolody, czyli lód położony wysoko w górach lub na arktycznych wyspach to jego topnienie niestety przyczynia się do wzrostu poziomu morza i do ograniczenia zasobów wody słodkiej na ziemi. To są takie dwa najbardziej niepokojące efekty, które już niestety teraz obserwujemy.

Co może zrobić każdy z nas, aby zatrzymać ten proces?

Nie jestem specjalistą ani od energetyki, ani transportu samochodowego. Ale mam jedną radę, która jest ekstremalnie ogólna – musimy ograniczyć emisję CO2 do atmosfery. Najlepiej do zera i to jak najszybciej, bo w przeciwnym razie stracimy lodowce.

Ważna jest zatem edukacja i świadomość problemu. Czy blogi, media społecznościowe mogą w tym pomóc?

Dobrze, żeby naukowcy wychodzili do ludzi z tym przekazem i dzielili się swoją wiedzą oraz doświadczeniem, bo bez tego nie będzie żadnej zmiany. Mam wrażenie, że te zmiany oddolne zaczynają działać. Coraz więcej osób wie, jak działa klimat i jak wpływa na lód. Ważne, aby dotarło to do najwyższych szczebli, do polityków, którzy w końcu po wielu latach walki może wprowadzą regulacje, które zmuszą nas wszystkich do ograniczenia CO2.

Prowadzi Pan blog Glacjoblogia. Czy zauważa Pan już jakieś zmiany u swoich odbiorców?

Tak, jak najbardziej. Widzę dużą poprawę ogólnego stanu wiedzy, co mnie bardzo cieszy. Razem z innymi portalami jak np. Nauka o klimacie staramy się dawać trochę zastrzyku wiedzy społeczeństwu i to przynosi efekty. Mam nadzieję, że będzie nas coraz więcej i osiągniemy w końcu ten wspólny cel.

Pracę naukową prowadzi Pan głównie na Spitsbergenie, wyspie leżącej między Norwegią a biegunem północnym, w arktycznym archipelagu Svalbard. Jak wygląda tam życie?

Jest przepięknie i kolorowo, kiedy tylko zaświeci słońce. Są tam niesamowite lodowce, ale przepięknie zwierzęta, m.in. lisy czy niedźwiedzie. Życie tam jest nieporównywalne z niczym, co znamy z niższych szerokości geograficznych. To jest wspaniała przygoda mieszkać 2 miesiące bez wody w kranie, bez prądu, bez tych wszystkich wygód, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Zachęcam wszystkich, by kiedyś się tam wybrali, bo wspomnienia zostają na całe życie. Wydaje mi się, że turyści, którzy odwiedzają Arktykę, wracają z odmienieni i dużo lepiej rozumieją, z jakimi problemami boryka się Arktyka i jak bardzo wyniszczające dla całego ekosystemu jest ocieplanie klimatu. Rozsądnie prowadzona turystyka w tych obszarach może przynieść pozytywne skutki dla ogólnej świadomości ekologicznej.

To dobry sprawdzian zero waste w praktyce?

Tak, absolutnie musimy ograniczyć swoje rzeczy i nie możemy tam śmiecić. To ostatnie nietknięte w dużej części obszary naszej planety.

Jeśli zainteresował Was temat, to polecamy reportaż „Początek końca? Rozmowy o lodzie i zmianie klimatu”, w którym Jakub Małecki rozmawia o swojej pasji z publicystką Julitą Mańczak. Recenzję książki przedstawimy w najnowszym wydaniu Ekobiblioteczki, a w konkursie na naszym profilu na Facebooku będą do wygrania 3 egzemplarze. Więcej informacji w przyszłym tygodniu.