Szczecin jak Dr Jekyll i Mr Hyde. Tu zasadzą drzewa, tam wytną

Szczecin chwali się masowymi nasadzeniami drzew – biuro prasowe miasta informuje o 20 tys. buków, sosen i brzóz, które lada moment mają być posadzone przez uczniów. Tymczasem w innych miejscach trwa brutalna wycinka pod inwestycje. Ostatnio wycięto 200 drzew. Czy to jest potrzebne? 

Biuro prasowe miasta ogłosiło właśnie, że w Szczecinie pojawi się 20 tys. nowych drzew.  Trudno nie przyklasnąć tej inicjatywie. Szczecin to najbardziej zalesione miasto w Polsce – ma trzynaście uroczysk i zielone tereny, które zajmują łącznie powierzchnię 2,8 tys. hektarów. Włodarze Szczecina pracują w dodatku nad procedurami, które określą standardy utrzymania przestrzeni zielonej – mają być one gotowe już w lipcu tego roku. 

Informacja ta zabrzmiała całkiem pozytywnie, zwłaszcza po przegranej walce mieszkańców o budowę parku w pobliżu osiedla Nad Rudzianką, gdzie ostatecznie powstanie piąty w okolicy kościół. Kolejne 20 tys. buków, sosen i brzóz z pewnością mogłoby zapewnić miastu pozycję lidera w rankingu zielonych miast. Ale to wcale nie jest takie pewne – właśnie okazało się, że Szczecin to ekologiczny Dr Jekyll i Mr Hyde

Wycinka 200 drzew pod nową inwestycję

Działka po dawnym szpitalu pulmonologicznym przy ul. Janosika wygląda dziś jak pobojowisko – pod nową inwestycję wycięto 200 drzew, w tym starodrzewy i topole, które nie kolidowały z budową. Radni nie przebierali w słowach i nazwali tę decyzję „barbarzyńską działalnością”. Aktywiści ze Społecznej Straży Ochrony Zieleni Szczecina zwracają uwagę na to, że nie ma dokumentu zezwalającego na wycinkę, nie wiadomo też, czy urzędnicy przeprowadzili oględziny drzew pod kątem występowania tam gniazd ptaków objętych ochroną. Spodziewają się, że urzędnicy uzasadnią swą decyzję „działaniem w interesie społecznym”.

Czy to na pewno interes obywatelski, a nie deweloperski? Mieszkańcy, aktywiści i radni mają wątpliwości, większość nazywa sprawę „skandalem”. Radna PiS Małgorzata Jacyna-Witt napisała wprost, że „miastem rządzą deweloperzy”. Ponadto w analizie urbanistycznej nie ma ani jednej wzmianki o tym, że teren był zadrzewiony – włodarze nie widzieli potrzeby oceny inwestycji w kontekście jej oddziaływania na środowisko. I podobnie jak w kontrowersyjnej sprawie budowy kościoła, także i tu nie było żadnych konsultacji społecznych z mieszkańcami w sprawie wycinki. A można wziąć dobry przykład z Łodzi, gdzie mieszkańcy są na bieżąco informowani o planowanym usuwaniu drzew i powodach tej decyzji (np. drzewa obumarłe zagrażają bezpieczeństwu). 

To już kolejny przykład na brak komunikacji pomiędzy urzędnikami, a mieszkańcami Szczecina, którzy są coraz bardziej poirytowani decyzjami Urzędu Miasta. Mieszkańcy są zaangażowani, zadają sensowne pytania, interesuje ich przestrzeń, w której żyją, żądają od władz miasta przejrzystych argumentów. Dlaczego urzędnicy są głusi na ich potrzeby? Społeczny gniew narasta, a mieszkańcy obawiają się, że przy takim trybie podejmowania decyzji o wycince drzew z zalesionych terenów Szczecina zostanie pustynia. Urząd Miasta i inwestor nie odnieśli się jeszcze do tych zarzutów. Ekolodzy i mieszkańcy czekają na ich oświadczenie. 

Źródło: wszczecinie.pl

Źródło zdjęć: Społeczna Straż Ochrony Zieleni Szczecina (facebook)