Tajlandia: 2700 MW z pływającej fotowoltaiki

Tajlandia planuje budowę 16 pływających elektrowni słonecznych o łącznej mocy imponujących 2700 MW. Będzie to największy na świecie park fotowoltaiczny na wodzie.

Jak poinformowały służby prasowe Electricity Generating Authority of Thailand (EGAT), państwowego monopolisty w zakresie produkcji energii elektrycznej i zarazem jednostki pełniącej funkcję regulatora tajlandzkiej energetyki, przygotowywany jest plan realizacji szeregu inwestycji w odnawialne źródła energii na terytorium Tajlandii. W efekcie w tym kraju ma pojawić się zespół obiektów słonecznej generacji o mocy 2,7 GW. Obiekty mają znajdować się na terenie zbiorników retencyjnych 9 krajowych hydroelektrowni. Termin zakończenia inwestycji to rok 2037. Po zakończeniu realizacji mają one zaspokajać ok. 10% krajowego zapotrzebowania na energię elektryczną.

Plan ten jest tworzony i będzie realizowany w ramach rządowego programu przejścia Tajlandii na alternatywne źródła energii. Zgodnie z założeniami programu do 2037 r. udział OZE w miksie energetycznym ma osiągnąć poziom nie mniejszy niż 27% – podaje portal Renewable Energy World.

Gdy tylko ceny podzespołów fotowoltaicznych zaczęły się obniżać wielu specjalistów zwróciło uwagę na potencjał, jaki ma powierzchnia zbiorników retencyjnych – powiedziała Jenni Chase, kierująca zespołem analityków pracujących dla BloombergNEF w Londynie. – Prawdopodobnie to właśnie dzięki kombinacji długofalowego, dobrze ustrukturyzowanego planowania niektóre z tego typu projektów już są na etapie realizacji.

Umieszczenie zespołów paneli słonecznych na powierzchni rezerwuarów hydroelektrowni oznacza szereg ułatwień dla EGAT. Przede wszystkim są to zbiorniki o bardzo stabilnej naturze, pozbawione w dużej mierze naturalnych pływów i fal, których zmienność czasowa jest przewidywalna. Inną niezwykle ważną zaletą jest położenie w obrębie już istniejącego i funkcjonującego zakładu energetycznego, co bardzo ograniczy wydatki infrastrukturalne niezbędne dla włączenia nowego obiektu do sieci.

Pływająca elektrownia słoneczna będzie też uzupełnieniem dla samych hydroelektrowni. Zwiększy możliwości produkcyjne, złagodzi ewentualne spadki napięcia, będzie w stanie w pewnym stopniu zabezpieczyć dostawy energii dla odbiorców w przypadku poważniejszej awarii lub w zdarzających się w Tajlandii okresach suszy itp. Już obecnie mówi się o wyposażeniu takich energetycznych tandemów w środki magazynowania energii.

Osiem z szesnastu przedłożonych projektów jest większych niż największa obecnie pływająca elektrownia słoneczna, czyli chińska 150 MW farma fotowoltaiczna znajdująca się w prowincji Anhui. Największą z planowanych tajlandzkich instalacji stanie się stacja na zaporze Sirikit. Planowane uruchomienie jej eksploatacji to rok 2035. Moc to imponujące 325 MW.

Przetarg na pierwsze projekty z program zostanie otwarty w maju 2019 r. Do udziału zaproszone są zarówno krajowe przedsiębiorstwa, jak i podmioty zagraniczne. Tajski rząd planuje przeznaczyć 63 mln dolarów ze środków budżetowych na budowę pływającej elektrowni słonecznej o mocy 45 MW na zaporze Sirindhorn, znajdującej się na północy kraju. Pierwsza z farm ma rozpocząć pracę jeszcze w 2020 r.

Zgodnie z danymi Banku Światowego pływające elektrownie słoneczne są droższe od naziemnych o ok. 18%. Wynika to z konieczności stworzenia pływającej platformy, na której umieszczone zostaną panele oraz większych wymagań w zakresie izolacji i bezpieczeństwa dla instalacji elektrycznych narażonych na kontakt z wodą. Natomiast są też i istotne zalety tego rozwiązania – panele takie nie zajmują przestrzeni użytkowej, np. rolnej, nie wymagają wyrębu na terenach leśnych, a sama woda powodująca mniejsze nagrzewanie się paneli zwiększa efektywność ich pracy nawet o 10%. Specjaliści Banku Światowego prognozują, że sektor pływających farm słonecznych czeka w najbliższym czasie rekordowy wzrost. Szacują ich potencjalną moc na co najmniej 400 GW.

źródła: hightech.plus, inforos.ru

 


Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Tesla model Y – konsensus pomiędzy jakością a ceną

Miłośnicy pojazdów elektrycznych w końcu doczekali się: po szumnych zapowiedziach i latach wyczekiwania w marcu 2019 roku zaprezentowano Tesla model Y. To luksusowe auto o dużym zasięgu w USA traktowane jako „kompaktowy” SUV. Do setki rozpędza się od 3,7 do 5,1 sekundy (w zależności od wariantu). Cena wyjściowa rozpoczyna się od 38,5 tys. dolarów.