Trump po raz kolejny wspiera firmy trujące metanem!

Zgodnie z oczekiwaniami we wtorek Departament Spraw Wewnętrznych Stanów Zjednoczonych pod naciskiem Trumpa zlikwidował  proponowane  przez Obamę w 2016 roku ograniczenia w sprawie emisji metanu w sektorze naftowym i gazowym.

Dwa lata temu prezydent Obama próbował nałożyć na firmy obowiązek obniżenia emisji metanu. Niestety przepisy nie weszły w życie. Gdyby regulacje zostały sfinalizowane, jak zauważył “The New York Times”, spowodowałoby to redukcję metanu z sektora naftowego i gazowego nawet o 35%. To pomogłoby USA osiągnąć cele redukcji emisji zgodnie z porozumieniem paryskim.

Zdaniem administracji Trumpa część regulacji proponowanych w 2016 roku  jest “niepotrzebnie uciążliwa” dla sektora prywatnego. Z oświadczenia wydanego we wtorek w tej sprawie przez Departament Spraw Wewnętrznych  wynika również, że regulacje prawne nakładają się na już istniejące rozporządzenia państwowe i federalne.

Organizacje zajmujące się ochroną środowiska potępiły najnowszą decyzję administracji środowiskowej Trumpa i skrytykowały sekretarza spraw wewnętrznych, Ryana Zinke’a, za popieranie interesów związanych z ropą naftową i gazem.

Metan jest nie tylko silnym czynnikiem wpływającym na ocieplenie klimatu, ale również toksycznym gazem, który zagraża zdrowiu mieszkańców mieszkających w pobliżu miejsc wydobycia ropy i gazu.

Lena Moffitt, starszy dyrektor kampanii “Nasza dzika Ameryka”, potępiła: “Trwający atak administracji Trumpa na czyste powietrze, tereny publiczne, nasze zdrowie i nasz klimat“.

Zdaniem Moffit miliony Amerykanów były za zmianami, a jedyną stroną, która ich nie chciała, byli szefowie branży paliw kopalnych, którzy nie chcą ponosić odpowiedzialności za swoje nierozważne praktyki, mimo że narażają zdrowie społeczeństwa.

Walka trwa nadal – Moffit w komunikacie prasowym zaznaczyła: “Z powodzeniem broniliśmy tych zabezpieczeń w sądzie i Kongresie, a walka na tym się nie skończy.”

Źródło: www.ecowatch.com

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Bezemisyjny rejs Grety Thunberg

Jak poinformował kapitan, jacht został zaprojektowany z myślą o prędkości, a nie luksusie. – Nie ma pryszniców ani toalet, do wypróżniania posłuży niebieskie wiadro – dodał. Załoga zapewniła, że podróż powinna przebiegać tak szybko, jak będzie to możliwe, ale z uwagi na trwający sezon huraganów na Atlantyku niczego nie można być pewnym. 18-metrowy jacht wyposażony jest w panele słoneczne i podwodne turbiny, które wytwarzają energię elektryczną, pozwalając na bezemisyjną podróż. Silnik ma być używany tylko w sytuacji kryzysowej.