Węgierski oddział Greenpeace protestuje przeciwko atomowej inwestycji

Węgierski rząd planuje budowę kolejnej elektrowni jądrowej Paks II, która pozwoliłaby na redukcję emisji gazów cieplarnianych, a także zwiększyłaby energetyczną niezależność tego kraju. Nie wszyscy są jednak entuzjastami tego rozwiązania, ponieważ pozyskiwanie energii z atomu wiąże się z produkcją radioaktywnych odpadów, wokół których wciąż jest wiele kontrowersji. Sporny temat po raz kolejny poruszyli węgierscy działacze proekologicznej organizacji Greenpeace, organizując protest.

Forma protestu była dosyć niecodzienna, ponieważ zorganizowano go na wodzie, do której wrzucono nadmuchaną beczkę – symbol radioaktywnych odpadów. Działacze swoje hasła wykrzykiwali, znajdując się w kajakach wokół niej. Biorąc pod uwagę fakt, że przy obecnej technologii potrzebne jest 250 tysięcy lat, by radioaktywne odpady mogły się rozłożyć, nie dziwi, że blisko 25 tysięcy Węgrów podpisało petycję o porzucenie tego projektu.

Fotowoltaika od Columbus Energy

„Nasza organizacja uważa za wysoce nieodpowiedzialne, że rząd chce zbudować elektrownię jądrową, ale nie ma zrównoważonych rozwiązań w zakresie gospodarowania odpadami, które ona wytwarza. Jeszcze bardziej niepokojące jest to, że władze milczą na temat tego problemu”, powiedział András Pergel, działacz Greenpeace Hungary.

Węgierski rząd twierdzi, że znalazł rozwiązanie. W budowie elektrowni jądrowej miałaby pomóc Rosja, która na mocy umowy zobowiązałaby się do przechowywania wyprodukowanych, radioaktywnych odpadów. Nie jest to jednak rozwiązanie wystarczające, bo Rosjanie robiliby to tylko przez czas trwania kontraktu bądź do ponownego przetworzenia odpadów, które po tym procesie mogłyby ponownie wrócić na teren Węgier. Ekolodzy nie popierają takich działań i zamierzają nadal protestować.

Foto: Flickr