Więcej lasów a CO2. Co by było gdyby…

Naukowcy szacują się, że do 2100 roku poziom wód może podnieść się o dwa metry, co zagrozi wielu ekosystemom, a jednocześnie zmusi ludzi stref przybrzeżnych do przenoszenia się w głąb lądu. Głównym winowajcą jest dwutlenek węgla, który wpływa na globalny wzrost temperatury, a tym samym na topnienie lodowców. Czy skalę problemu można zmniejszyć przez masowe sadzenie drzew?

Jonathan Barber z Uniwersytetu w Bristolu wraz z zespołem naukowców przeanalizował potencjalny wzrost poziomu mórz przez kilka najbliższych dekad. Korzystał z metody SEJ (structured expert judgement), a wyniki opublikował w „Proceedings of the National Academy of Sciences”. Zgodnie z nimi poziom wód do 2100 roku może wzrosnąć o 2 m, co zabierze 1,79 mln km2 lądu i zmusi prawie 190 mln ludzi do przesiedlenia. Walka z globalnym ociepleniem trwa, bitwy odbywają się na różnych obszarach. Jakie znaczenie mają w tym aspekcie lasy?

Lasy zmniejszają poziom CO2 – niestety w stopniu niewystarczającym

Jednym ze sposobów redukcji dwutlenku węgla (a przy tym ogólnej filtracji oraz nawilżania powietrza) jest sadzenie drzew. Takie działanie jest korzystne dla środowiska, ale efektywność pochłaniania CO2 jest niewielka. Z badań angielskich naukowców wynika, że drzew zdolnych do pochłonięcia 100% obecnej emisji gazu musiałoby być na Ziemi tak dużo, iż zabrakłoby terenów rolnych dla człowieka. Oczyszczenie powietrza tą drogą poskutkowałoby więc globalnym głodem. Nawet całkowite zalesienie obszaru Stanów Zjednoczonych rozwiązałoby problem zaledwie w 10%.

Z badań można wywnioskować, że warto postawić na zalesianie dla poprawy środowiska naturalnego i bioróżnorodności gatunkowej, ale przy redukcji dwutlenku węgla istotniejsze są inne metody, zwłaszcza eliminowanie… źródeł emisji.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.