Zamknięto ostatnią fermę futrzarską w Niemczech

Hodowla zwierząt na potrzeby przemysłu futrzarskiego wzbudza kontrowersje nie od dziś i w wielu krajach jest zakazywana. Pod tym względem ostatnim wzorem do naśladowania są Niemcy, które niedawno zamknęły ostatnią farmę futrzarską. Lepiej późno niż wcale – trzeba dodać.

W 2017 roku rząd Niemiec zatwierdził legislacyjne ustawę, która nakazywała likwidację wszystkich ferm futerkowych w terminie do 2022 roku. Jak informuje PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), nasi zachodni sąsiedzi dostosowali się do niej na długo przed czasem, niedawno zamykając ostatnią fermę.

Co skłoniło producentów do wycofania się z rynku?

Zamknięcie ferm futrzarskich przed terminem to pokłosie nie tylko zakazu, ale przede wszystkim surowych norm związanych z przestrzenią do życia czy dostępem do wody, jakie wprowadzono na wciąż istniejących fermach. Jednocześnie wpływ na to miała presja opinii publicznej, nacisk obrońców praw zwierząt i częste, niezapowiedziane kontrole.

PETA prowadzi intensywną kampanię na terenie Niemiec od ponad dwóch dekad. Głównym czynnikiem zamknięcia ferm był oczywiście aspekt ekonomiczny – jak podaje portal infurmation.co.za. hodowla zwierząt stała się po prostu nieopłacalna.

Ostatnia ferma zlokalizowana w Nadrenii Północnej-Westfali stoi teraz pusta. Już w marcu aktywiści składali petycję o przedterminowe zamknięcie, którą popisało ponad 1300 osób.

Efekt domina?

Niemcy nie są pionierem, który wyznaczył nowy trend, zakazując powyżej wspomnianego procederu. Są nimi Wielka Brytania, gdzie produkcja futer jest zakazana od 2000 roku oraz Austria (2004). Do tej grupy należą także: Dania, Słowenia, Macedonia, Chorwacja, Hiszpania i Luksemburg. Kolejne kraje, które w najbliższym czasie mają dołączyć do listy, to Czechy i Serbia (2019), Belgia (2023), Holandia (2024) oraz Norwegia (2025).