Zmieniające się mapy – jak człowiek wpływa na przesuwanie się stref klimatycznych

Wraz z zwiększaniem się emisji gazów cieplarnianych postępują zmian klimatu. To nie tylko zwiększanie się średniej temperatury – zmienia się również rozkład stref klimatycznych na naszej planecie.

Od wielu lat mówi się o roztapianiu się lodu arktycznego w związku z ocieplaniem się klimatu. Nie wspomina się jednak o innych zmianach, takich jak przesuwające się rejony występowania chorób tropikalnych czy granice terenów zdatnych do życia lub uprawy roli.

Fotowoltaika od Columbus Energy

W serii artykułów Zmieniające się mapy przyjrzymy się kilku przykładom zmian w rozkładzie czy zasięgu stref klimatycznych na naszej planecie.

Rozszerzanie się strefy tropikalnej


Źródło: e360.yale.edu

Na każdej mapie prezentującej strefy klimatycznej możemy odnaleźć umowne linie wyznaczające strefy tropikalne – zwrotnik Raka i Koziorożca. Są one położone około 23° szerokości geograficznej, odpowiednio: północnej i południowej. Linie te zdefiniowane są jako miejsca, gdzie słońce świeci pionowo w południe w dniu przesilenia grudniowego i czerwcowego (zimowego i letniego).

Z punktu widzenia klimatologicznego do wyznaczania granicy tropików znacznie lepiej nadaje się granica komórki Hadleya – dużej komórki konwekcyjnej wokół równika. Na równiku gorące powietrze unosi się i przepływa nad lądami, aby następnie opadać około 30° szerokości geograficznej (północnej i południowej – komórki te są symetryczne względem równika). Na północnym skraju komórki Hadleya znajduje się północna granica Sahary oraz granica Meksyku. Jeszcze do niedawna granice tej komórki pokrywały się z granicami strefy zwrotnikowej, ale wpływ człowieka na klimat sprawił, że zaczęło się to powoli zmieniać.

Słowo „tropikalny” często przywodzi nam na myśl np. lasy deszczowe, ale to nie jest kompletny obraz tego rodzaju klimatu – w rzeczywistości jest on przeważnie suchy. Jak mówi klimatolog z Instytutu badawczego w Richland w stanie Waszyngton, Jian Lu, tylko około 1% rejonów tropikalnych zajmują obszary wilgotne.

Już dekadę temu naukowcy zauważyli, że strefa tropikalna się przesuwa. Tempo jest dosyć duże – wynosi około 1° na 30 lat, co przekłada się na lekko ponad 3 km rocznie. Oczywiście, tempo to jest różne, zależne od dokładnego miejsca, więc są rejony, gdzie strefa tropikalna rozszerza się jeszcze szybciej.

Zmiany te powodują, że klimat w strefie śródziemnomorskiej jest coraz bardziej suchy. Jednocześnie pas lasów deszczowych na równiku zwęża się. W ten oto sposób jedyne, co realnie zwiększa swój zasięg, to strefa sucha – sawanny i pustynie. Dlatego tak często mówi się o pustynnieniu Afryki.

Informacje Lu pochodzą z prawie 50 lat obserwacji satelitarnych wiatrów w obrębie komórki Hadleya. W opublikowanej niedawno pracy opisuje wraz ze swoimi współpracownikami nie tylko sam zasięg zmian, ale także ich mechanizm.

Zmiany te mają poważny wpływ nawet na kraje, takie jak Niemcy, Wielka Brytania czy Polska, czyniąc je suchszymi. Ostatni raz, gdy strefa tropikalna przesunęła się na północ (w XVI i XVII wieku, wtedy z przyczyn naturalnych), spowodowało to m.in. upadek imperium Ottomańskiego. Teraz zmiany mogą być nie mniej poważne.

Już dostatecznie suchy klimat strefy śródziemnomorskiej jest dokuczliwy – we wschodnim regionie tej strefy w 2016 zanotowano najcięższą suszę od 900 lat. Problemy te mogą się niebawem przekształcić w np. klęskę głodu w Europie i nie tylko. Ponadto ludność z jeszcze bardziej dotkniętych regionów – Sahelu czy Afryki Północnej – rozpocząć może migracje na niespotykaną skalę w kierunkach bardziej zdatnych do zamieszkania – głównie Bliskiego Wschodu i Afryki. Może to wywołać ogromną klęskę humanitarną w tym regionie świata.

Zmiany klimatu nie dotyczą tylko stref tropikalnych. Przesuwanie się granic stref klimatycznych wpływa także na nasze otoczenie. Zmiany w klimacie Europy, spowodują, że zmieni się tutejsza fauna i flora. Spowodować to może kurczenie się habitatów europejskich roślin i zwierząt, a także wywołać pojawienie się nowych organizmów, w tym także niebezpiecznych dla ludzi, jak przenoszące zarodźce malarii komary. Choroba ta pojawiła się na Starym Kontynencie jeszcze w latach ’70 XX wieku, a jej ewentualne występowanie było endemiczne i wiązało się np. z przyjazdem osób z Afryki. Teraz jej widmo wraca nad Europę napędzane coraz suchszym klimatem zmieniającego się świata.

Foto: Marco Bellucci Flickr