Konserwatyści w Wielkiej Brytanii chcą nałożyć więcej ograniczeń na rozwój lądowych farm wiatrowych

Premier Wielkiej Brytanii, Theresa May, potwierdziła domysły, że jeżeli jej parta wygra nadchodzące w przyszłym miesiącu wybory, restrykcje związane z stawianiem elektrowni wiatrowych na lądzie zacieśnią się jeszcze mocniej.

Uważamy, że wielkie, lądowe instalacje wiatrowe nie są drogą w jaką powinna iść Anglia” czytamy w najnowszym manifeście partii konserwatywnej. Zamiast tego rząd May miałby mocniej wspierać przemysł naftowy i gazowy, aby umożliwić mu „szukanie nowego życia i okazji na przyszły rozwój”.

Powyższe zapewnienia to krok dalej niż dotychczasowe stanowisko partii konserwatywnej, mówiące o tym, że subsydia dla lądowych instalacji wiatrowych powinny zostać wstrzymane lub mocno ograniczone. Stanowisko takie popierają mocno mieszkańcy terenów wiejskich w UK, dla których wiatraki są poważną wadą krajobrazu. Mimo tego rząd zapowiada, że na wsparcie liczyć będą mogły nadal systemy morskie i instalowane na niezamieszkałych, lub słabo zaludnionych wyspach u wybrzeży Szkocji.

Interpretuje to jako politykę ograniczania lądowych instalacji wiatrowych na korzyść dużych instalacji off-shore. To nie jest coś, czego się nie spodziewaliśmy” komentuje Victoria Cuming, kierownik działu analizy dla Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki w Bloomberg New Energy Finance z Londynu.

Jak sugerują wyniki ankiet, konserwatyści Theresy May są na dobrej drodze do wygrania z partią Labourzystów w wyborach 8 czerwca. May jest premierem już od około roku, od czasu gdy David Cameron ustąpił z tego stanowiska po ogłoszeniu wyników referendum dotyczącego wyjścia z Unii Europejskiej.

Stanowisko partii dotyczące elektrowni wiatrowych stoi w opozycji do innego postulatu konserwatystów – utrzymania cen energii elektrycznej na obecny, niskim poziomie. Energia generowana z odnawialnych jej źródeł kosztuje teraz już niemalże tyle samo co z najtańszych źródeł, takich jak węgiel czy elektrownie atomowe. W wielu miejscach UK energia z OZE jest nawet tańsza niż prąd z innych źródeł, jak podają analizy Bloomberg New Energy Finance.

Obecna polityka rządu skupia się także w dużej mierze na elektrowniach atomowych, które najnowszy manifest partii May pomija. To za jej rządów zapadła finalna decyzja dotycząca budowy elektrowni atomowej Hinkley Point w Somerset za kwotę około 23 miliardów dolarów. Projekt ten, realizowany przez Electricite de France SA ma być pierwszym z szeregu tego typu projektów, mających na celu zastąpienie starzejącej się floty brytyjskich reaktorów atomowych nowymi systemami. Problemem jednakże mogą być rosnące koszty tego źródła energii elektrycznej, podczas gdy koszty związane z innymi źródłami prądu, takimi jak gaz czy OZE spadają.

Brak informacji dotyczących energii atomowej daje jasny przekaz: May nie chce mieć nic wspólnego z tym sektorem w czasach gdy alternatywy takie jak energia wiatrowa czy fotowoltaika stają się coraz tańsze i tańsze” komentował John Sauven z Greenpeace UK.

Wiele projektów wiatrowych w Wielkiej Brytanii jest obecnie atakowanych przez lokalną społeczność, która w związku z tym skłania się do głosowania na konserwatystów. Mieszkańcom terenów wiejskich przeszkadzają wielkie instalacja wiatrowej, ingerujące w krajobraz. Lobbing tych środowisk sprawił, że wiele projektów zostało anulowanych. Dotyczyło ta tak instalacji lądowych jak i w kilku przypadkach morskich. Rząd Camerona zmniejszył dofinansowania dla lądowych instalacji wiatrowych, tak jak obiecywał w swoim manifeście politycznym w 2015 roku, gdzie przeczytać możemy zapowiedzi „Wstrzymania rozprzestrzeniania się dofinansowanych farm wiatrowych na lądzie”. W momencie gdy farmy wiatrowe produkuj a prąd tańszy niż konwencjonalne systemy energetyczne, May musi iść krok dalej niż tylko obciąć dotacje, jeśli chce zagwarantować, że farmy te nie będą budowane w Wielkiej Brytanii.

Konserwatyści zapowiadają, że planują skupić się na tradycyjnych źródłach energii, szczególnie na przemyśle naftowym na Morzu Północnym. Obecnie produkcja ropy spada, gdyż stare pola naftowe są już mocno wyeksploatowane, co znacznie zwiększa koszty wydobycia. Przez to koszt ropy przekracza koszt importu jej z USA czy Bliskiego Wschodu.

Systemy wiatrowe off-shore mają jednak pozostać kluczowym elementem polityki energetycznej Wielkiej Brytanii w najbliższym czasie. Póki co koszty energii z morskich systemów wiatrowych są dosyć wysokie, ale cały czas spadają, wraz zwiększaniem wielkości instalowanych turbin i rozwojem technologii. Dotychczasowo Wielka Brytania zainstalowała na morzach więcej turbin wiatrowych niż jakikolwiek inny kraj.

Parta Labourzystów, główny konkurent Konserwatystów, skupić się chce na utrzymaniu niskich cen energii elektrycznej. W swoim programie politycznym zapowiada wprowadzenie awaryjnych dofinansowań, jeśli koszty energii miałyby nadmiernie wzrosnąć. Dodatkowo, jak czytamy w zapowiedziach partii, planuje one, aby do roku 2030 60% energii elektrycznej w Brytyjskim miksie energetycznym pochodziło z OZE.

Previous Article

Zanieczyszczenie hałasem

Next Article

Klony na Śląsku przyznane

Dodaj komentarz