Ochrona środowiska Sześć państw UE przeciw zmianom w ETS. Polska chce wolniejszego tempa 03 czerwca 2026 Ochrona środowiska Sześć państw UE przeciw zmianom w ETS. Polska chce wolniejszego tempa 03 czerwca 2026 Przeczytaj także Ochrona środowiska Żubry coraz bliżej ludzi. Eksperci wskazują na siedliska i dostęp do pokarmu Żubry zaczynają być zauważane w pobliżu pól, miejscowości i ludzkich domów z coraz większą częstotliwością. Jak podkreślają eksperci, nie oznacza to jednak, że w Polsce jest ich za dużo – konflikty z największym lądowym ssakiem Europy często wynikają z niewłaściwego zarządzania siedliskami, zbyt bliskiego kontaktu z człowiekiem oraz ograniczonej dostępności pokarmu w niektórych miejscach. Ochrona środowiska Miedze znikają z polskiego krajobrazu. Średnia powierzchnia gospodarstw wzrosła o 11,3% w ciągu dekady Wąskie pasy nieuprawianej ziemi oddzielające pola mogą być znacznie ważniejsze dla przyrody, niż mogłoby się wydawać. Miedze, wraz z rowami, skarpami, polnymi drogami czy pasami drzew, tworzą siedliska i korytarze ekologiczne dla wielu gatunków zwierząt i roślin. Badania pokazują, że w intensywnie użytkowanych terenach rolniczych takie niewielkie elementy krajobrazu mogą mieć duże znaczenie dla zachowania bioróżnorodności. Sześć państw Unii Europejskiej, w tym Polska, sprzeciwia się planowanym zmianom w systemie handlu emisjami CO₂, które zakładają stopniowe ograniczanie liczby bezpłatnych uprawnień dla przemysłu. Spór dotyczy jednego z najważniejszych narzędzi unijnej polityki klimatycznej. Spis treści ToggleSystem handlu emisjamiPolska za spowolnieniem procedurSpór o tempo wprowadzania zmianCo dalej z systemem ETS? System handlu emisjami EU ETS to mechanizm, który ma ograniczać emisje gazów cieplarnianych poprzez nadanie im ceny. Firmy z energochłonnych sektorów – takich jak energetyka, hutnictwo czy przemysł cementowy – muszą posiadać uprawnienia do emisji CO₂. Część z nich kupują na rynku, a część otrzymują bezpłatnie. Darmowe przydziały mają na celu chronić europejski przemysł przed przenoszeniem produkcji do krajów spoza UE, gdzie regulacje są mniej restrykcyjne. Jednocześnie UE od lat stopniowo ogranicza ich liczbę, aby zwiększyć presję na redukcję emisji i inwestycje w czystsze technologie. Handel emisjami w praktyce. Gdzie naprawdę trafiają pieniądze z ETS 1 i 2? Polska za spowolnieniem procedur Komisja Europejska zaproponowała, by tempo ograniczania bezpłatnych uprawnień było bardziej przewidywalne i nieco wolniejsze niż wcześniej planowano. Według szacunków Brukseli zmiana ta miałaby przynieść przemysłowi około 4 mld euro oszczędności do 2030 roku. Mimo to sześć krajów – Polska, Czechy, Bułgaria, Rumunia, Słowacja i Grecja – sprzeciwiło się temu planowi, argumentując, że to wciąż za mało. Wspólnie postulują zamrożenie liczby darmowych uprawnień na poziomie z ubiegłego roku, przynajmniej w najbliższym czasie. W Polsce produkcja energii wciąż w dużej mierze opiera się na węglu – oznacza to wyższe emisje CO₂ i większe zapotrzebowanie na uprawnienia, co przekłada się na koszty. Ceny uprawnień w systemie ETS w ostatnich latach często przekraczały 70-90 euro za tonę CO₂. Dla elektrowni węglowych i energochłonnego przemysłu oznacza to miliardowe wydatki rocznie. Koszty te są natomiast częściowo przenoszone na odbiorców – zarówno firmy, jak i gospodarstwa domowe – w postaci wyższych cen energii. Dodatkowym czynnikiem, który wpłynął na decyzję Polski, jest sytuacja geopolityczna. Wzrost cen energii po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie zwiększył nie tylko ceny paliw, ale także presję na przemysł. Zdaniem rządu dalsze ograniczanie darmowych uprawnień może pogłębić problemy konkurencyjności polskich firm narynku międzynarodowym. Spór o tempo wprowadzania zmian Państwa sprzeciwiające się propozycji Komisji wskazują na kilka głównych ryzyk, takich jak wzrost kosztów produkcji w energochłonnych branżach, spadek konkurencyjności wobec firm spoza UE, ryzyko przenoszenia produkcji do krajów o mniej restrykcyjnych regulacjach, a także zagrożenie dla miejsc pracy w przemyśle ciężkim. Ich zdaniem obecne tempo zmian nie uwzględnia w wystarczającym stopniu różnic między gospodarkami państw członkowskich. Z kolei część krajów UE – m.in. Hiszpania i Szwecja – sprzeciwia się łagodzeniu zasad. Argumentują, że osłabienie systemu ETS zmniejszyłoby motywację do inwestowania w czyste technologie i mogłoby opóźnić realizację celów klimatycznych. Warto zaznaczyć, że państwa popierające zaostrzenie ETS mają zwykle większy udział odnawialnych źródeł energii i niższe emisje, co sprawia, że koszty systemu są dla nich relatywnie mniejsze. Co dalej z systemem ETS? Ministrowie przemysłu państw UE mają omówić stanowisko sześciu krajów, a ostateczna decyzja w sprawie zasad przydziału bezpłatnych uprawnień ma zapaść do końca czerwca 2026 roku. W lipcu natomiast Komisja Europejska zapowiada szerszą reformę systemu ETS, która ma dostosować go do nowych celów klimatycznych na 2040 rok. To oznacza dalsze dyskusje o tempie redukcji emisji, wsparciu dla przemysłu oraz kosztach transformacji. Zobacz też: UE chce ulg ETS dla producentów nawozów. Warunek: zielony amoniak i niższe emisje Źródła: Komisja Europejska, PAP, Portal Samorządowy Fot: Canva Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.