Coraz więcej „panelozy” w polskim krajobrazie. Rodacy stawiają na fotowoltaikę

Jak Polska długa i szeroka, na dachach widać panele fotowoltaiczne. W niektórych miejscowościach w Małopolsce i na Dolnym Śląsku panele ma już co drugi dom. Czy to już rewolucja? 

Polska tonie w panelach

Wystarczy wybrać się na przykład z Krakowa do Sanoka, by zobaczyć, że niemal co drugi polski dom ma zamontowane panele fotowoltaiczne. Widać też panele naziemne, które czystą energią ze słońca zasilają przedsiębiorstwa. Czy to oznacza, że Polska jest właśnie w fazie przełomu w zakresie odnawialnych źródeł energii? Wszystko na to wskazuje. Polacy są świadomi korzyści, które daje fotowoltaika, chcą być niezależni energetycznie i nie chcą dłużej płacić za prąd, którego ceny nieustająco rosną. Wprawdzie trend ten zahamowała pandemia koronawirusa – ceny spadły chwilowo o 20 proc. Jednak eksperci ostrzegają, że podwyżki wrócą i jest to w Polsce nieuniknione. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Ceny prądu rosną i rosną

Po pierwsze – mamy najwyższe ceny hurtowe energii elektrycznej w Europie. Zdaniem specjalistów wysokim cenom prądu winny jest miks energetyczny, duża emisyjność, wzrost kosztów emisji CO2 z 5 do 25 euro za tonę, a także wysokie koszty wydobycia w polskich kopalniach. W najnowszych analizach, które sporządził Instytut Energii Odnawialnej widać, że ceny prądu będą rosły nieustająco przynajmniej do 2040 roku. Te prognozy potwierdzają też specjaliści. Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka, mówił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”:

– Przez najbliższe 20 lat energia w Polsce będzie droga, bo produkujemy ją w znaczącym stopniu z paliw stałych. Nic nie wskazuje na to, żeby koszty praw do emisji spadały. One będą rosłypodkreśla Steinhoff.Mało tego. Jeżeli będziemy tworzyć podmioty o dominującej pozycji na rynku, czyli niszczyć konkurencję, to będziemy płacić za to w rachunkach za energię elektryczną, a nasz przemysł będzie coraz mniej konkurencyjny. To wielki problem naszego państwadodaje.

Przedsiębiorców czeka kryzys

Analitycy ostrzegają też przedsiębiorców, którzy mogą odczuć wzrosty cen prądu o wiele mocniej. Zagrożone jest zwłaszcza hutnictwo, branża chemiczna, oponiarska czy hodowcy zwierząt. Wszyscy eksperci zgodnie podają natomiast, że rozwiązaniem jest radykalne przejście na odnawialne źródła energii i niezależność energetyczna. Zarówno dla klientów indywidualnych, jak i przedsiębiorców możliwe jest wsparcie finansowe na fotowoltaikę z dwóch programów: „Mój prąd” i „Energia Plus”.

W ubiegłym roku nowelizacja ustawy włączyła przedsiębiorców do grona prosumentów. Może nim zostać nawet właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej. Rząd poinformował też o najnowszych zmianach w programie „Energia Plus”, które będą poszerzone o wsparcie dla elektromobilności i rozwoju infrastruktury dla zielonego transportu – kwota wsparcia na rozmaite programy dla OZE i elektromobilności wynosi 10 mld złotych. 

Lepiej mieć 2 tys. zł

Tymczasem okazuje się, że klientów indywidualnych do fotowoltaiki nie trzeba długo namawiać – panele na dachach widać dosłownie wszędzie. Rodacy mają świadomość, że czysta energia ze słońca to nie tylko sedno ekologii i wpływ na ochronę środowiska, ale też gwarancja sporych oszczędności. Przeciętna polska rodzina może dzięki panelom fotowoltaicznym zaoszczędzić rocznie prawie 2 tys. zł. To dużo czy mało? Zależy od punktu widzenia, jednak 2 tys. zł w kieszeni zawsze jednak lepiej jest mieć niż nie mieć. Zwłaszcza w niepewnych czasach szalejącej na świecie pandemii i kryzysu klimatycznego.