Czy Ministerstwo Energii uprości budowę farm wiatrowych w Polsce?

Jak podaje Ministerstwo Energii, planowane jest podjęcie działań, które mają pozwolić na zwiększenie ilości źródeł odnawialnych w krajowym miksie energetyczny Polski. Przewiduje się nie tylko realizowanie nowych aukcji OZE, ale także zniesienie ograniczeń dla wiatraków wynikających z ustawy odległościowej.

Powyższe informacje pochodzą m.in. z Krajowego Planu na Rzecz Energii i Klimatu, który obejmuje działania na lata 2021-30. Ministerstwo wskazuje, że przewiduje na początek 2020 roku udział OZE w całkowitym zużyciu energii na poziomie 13,8%. To mniej niż 15% założone dla Polski w ramach porozumienia paryskiego.

Jak wskazują przedstawiciele sektora wiatrowego w naszym kraju, największym problemem jest tak zwana ustawa odległościowa – hamuje ona planowanie nowych projektów i redukuje efektywność już zgłoszonych do aukcji.

Tomasz Dąbrowski, wiceminister energii, zapowiedział podczas swojego wystąpienia w sejmie: „realizację aukcji w 2019 roku w zakresie energii z wiatru na lądzie i fotowoltaice w wysokości pozwalającej na budowę 2,5 tysięcy MW w wietrze i 700 MW w fotowoltaice”. Wspomniał także o „odblokowaniu zasady 10 wysokości”, która ogranicza budowę nowych instalacji. Jednocześnie resort planuje: „kontynuowanie i popularyzowanie programu prosumenckiego, poszerzonego o sektor małych i średnich przedsiębiorstw; opracowanie metody wspierania inwestycji OZE dla technologii osiągających rynkowy poziom cen +grid parity+. Być może będzie to oparte o system gwarancji bankowych w miejsce systemu aukcyjnego, ale to na razie jest wstępnie sygnalizowane”.

Jak ocenia Dąbrowski, na tempo realizacji wyznaczonych celów OZE wpływ ma m.in. wzrost zużycia energii elektrycznej. – Proszę zwrócić uwagę na wzrost w statystykach legalnego zużycia energii związanego choćby z walką z szarą strefą w sektorze paliwowym, eliminacja niekorzystnych kierunków rozwoju energetyki lądowej wiatrowej wywołujących niezadowolenie lokalnych społeczności, reforma mechanizmu wsparcia OZE, w tym przedłużająca się notyfikacja wcześniejszego systemu aukcyjnego dla OZE – mówił w sejmie Dąbrowski.  Ministerstwo zakłada, że po 2020 roku tempo wzrostu w sektorze OZE ma być szybsze. Przyczyną tego ma być większa dojrzałość ekonomiczna poszczególnych źródeł ekologicznych oraz postęp technologiczny.

W Krajowym Planie na Rzecz Energii i Klimatu na lata 2021-30 czytamy dodatkowo, że w kolejnej dekadzie możliwe ma być osiągnięcie dalszego celu OZE – w 2030 roku udział zielonej energii w miksie osiągnąć ma 21%, ale będzie to wymagało „ogromnego zaangażowania i zdecydowanych działań we wszystkich rozpatrywanych sektorach: elektroenergetycznym, ciepłowniczym i transportowym”.

Energetyka wiatrowa jest doskonałym sposobem na realizację tych celów, także ze względów ekonomicznych. Deweloperzy w zanadrzu mają nawet do 3000 MW projektów wiatrowych, które przygotowano kosztem około 1,5 miliarda złotych. Część z tych projektów przepadnie i nie zostanie zrealizowana, jeżeli nie uda się przeprowadzić na czas aukcji OZE dla energii wiatrowej.

Jednym z głównych problemów, które utrudniają budowę instalacji wiatrowych jest tak zwana ustawa odległościowa. Przewiduje się, że nawet 20-30% wszystkich zgłoszonych do aukcji projektów, które uzyskały kontrakty, może finalnie nie zostać wybudowane z uwagi na wynikającą z kryterium odległościowego redukcję w wydajności systemu wiatrowego. Przekłada się ona na mniejsza opłacalność budowy instalacji, jak i wynikające z tego np. problemy z uzyskaniem finansowania.

Na problem ten wskazywał między innymi prezes firmy doradczej Ambiens, Michał Kaczerowski. Zauważa on, że Ministerstwo Energii zaczyna zdawać sobie sprawę, że blokowanie lądowej energetyki wiatrowej jest błędem i należy być może nawet spodziewać się wycofania z ustawy odległościowej. Słowa wiceszefa resortu energii zdają się potwierdzać te przewidywania.

źródło: wnp.pl

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: