Finowie i Niemcy uzyskali pierwsze paliwo płynne z energii słonecznej i CO2

Niemieccy naukowcy z Karlsruhe Institute of Technology wraz z fińskimi badaczami z VTT Technical Research Centre of Finland i LUT (Lappeenranta University of Technology) opracowali stację do produkcji paliwa syntetycznego z energii słonecznej i dwutlenku węgla (CO2). W ramach projektu Soletair badacze wyprodukowali aż 200 litrów paliwa, które może być użyte w produkcji benzyny, oleju napędowego czy nafty z wodoru i dwutlenku węgla.

Innowacyjna fabryka chemiczna składa się przede wszystkim z reaktora chemicznego, który wykorzystuje energię słoneczną i proces hydrolizy. W instalacji znajduje się także koncentrator dwutlenku węgla oraz mechanizm do elektrolizy wykorzystujący energię słoneczną. Pierwsza stacja pojawiła się w czerwcu 2017 roku i była testowana w Finlandii. Naukowcy spodziewają się, że fabryka Soletair wejdzie do regularnego użytku w 2018 roku.

Zdolność produkcyjna fabryki wynosi około 80 litrów paliwa na dzień. W czasie pierwszej próby wyprodukowano 200 litrów w celu zbadania wyników syntezy i uzyskania charakterystyki.

Zaletą nowego obiektu jest jego kompaktowość. Przyjmuje on formę minifabryki, którą można zmieścić w typowym kontenerze morskim w celach np. transportowych. Dodatkowo modułowość obiektu pozwala na rozszerzenie jego funkcji oraz rozbudowanie o dodatkowe generatory modułowe.

Źródło: Soletair, Green Evolution, LUT

Dodaj komentarz


Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Mogą Ci się także spodobać

Codzienny raport smogowy – 15.11.

Wczoraj zachęcaliśmy do spacerów, dziś też to robimy, ale tylko w niektórych miastach. Smog nie odpuszcza i po jednym dniu wytchnienia powraca. Apelujemy – nie palcie złej jakości paliwem i dbajcie o stan techniczny swoich samochodów.

Kupa plastiku, czyli co z nas wychodzi

Rocznie 8 milionów ton plastiku trafia do oceanu. Gdy już znajdzie się w wodzie, rozpada się na kawałki. Najmniejsze jego cząstki mają mniej niż 5 milimetrów, a część z nich jest niewidoczna gołym okiem. Niektóre fragmenty pozostają zawieszone na różnych głębokościach, inne trafiają do organizmów morskich – ryb i skorupiaków. Te drobinki plastiku prędzej czy później dostarczy na nasz stół dorsz, łosoś albo pyszne krewetki.