Firma Ssang Yong na skraju bankructwa

Południowokoreański koncern samochodowy w wyniku pandemii wpadł w poważne tarapaty finansowe. Pod koniec grudnia 2020 zarząd był zmuszony złożyć wniosek o upadłość. Teraz producent otrzymał ostateczny, trzymiesięczny termin, aby porozumieć się z wierzycielami. Tym samym maleje szansa na elektryka w przystępnej cenie, którego obiecywali producenci.

Nagły problem w czasie pandemii

Marka Ssang Yong Motor należy w 75. procentach do indyjskiego koncernu Mahindra& Mahindra Limited. Kiedy rozpoczął się kryzys związany z epidemią koronawirusa, hinduski potentat postanowił odciąć fundusze azjatyckiej firmie. Postawił ją w trudnej sytuacji. W kuluarach już od dawno szeptało się, że gigant z Indii nie jest zadowolony z zysków marki i chce się od niej odciąć. Kryzys gospodarczy stał się dobrym pretekstem dla tego ruchu.

Ponadto wierzyciele, u których koncern zaciągnął pożyczki nie zgodzili się na przedłużenie terminu spłaty.

Ostatnia szansa

Z końcem roku zarząd zdecydował się ogłosić upadłość. Od tej chwili producent ma trzy miesiące, aby przekonać pożyczkodawców do zawieszenia terminu spłaty zobowiązań. Wynoszą one 60 miliardów wonów, czyli około 207 milionów złotych. Istnieje szansa, że przy wsparciu programu Autonomous Restructuring Support (czyli prywatnego programu przekształceniowego) uda im się jeszcze uratować firmę.

Nadzieja w elektrykach

Bankructwo SsangYong będzie dużą stratą dla sektora elektromobilności. Firma pracowała bowiem nad tańszą alternatywą dla modeli Hyundai – Kia, które mogłyby być bardziej dostępne cenowo. To właśnie w tym modelu i samochodach elektrycznych firma widziała dla siebie szansę na rozwój i polepszenie wyników finansowych. Niestety może się okazać, że marka nie będzie mieć funduszy na jego wyprodukowanie. Wtedy SsangYong e-motion vel Kolorando electric nie da rady powstać.

źródło: elektrowoz.pl