Nissan Leaf - zeroemission elektryk elektryczny

Gdzie te naklejki Panie Premierze?

Od czasu wejścia w życie ustawy o elektromobilności i paliwach kopalnych minęło już prawie 5 miesięcy. Zmiany legislacyjne uchwalone przez obecny rząd miały przyczynić się do upowszechnienia transportu elektrycznego w Polsce.

„Elektromobilność może stać się napędem nowoczesnej gospodarki, przyczynić się do wzrostu innowacyjności w sektorze energetycznym oraz stanowić skuteczne narzędzie w walce z zanieczyszczeniem powietrza”, zapowiadał minister Krzysztof Tchórzewski.

Według wizji premiera Morawieckiego już w 2025 roku na naszych drogach będzie jeździło milion samochodów elektrycznych. Nie ma jednak postępu w realizacji założeń ustawy. Doskonale to widać na przykładzie szumnie zapowiadanego pomysłu oznakowania aut z napędem alternatywnym.

Specjalne naklejki przeznaczone dla posiadaczy samochodów z napędem elektrycznym, wodorowym, a także CNG i LNG miały ułatwiać służbom miejskim identyfikację uprzywilejowanych pojazdów. Dzięki temu kierowcy bez obawy o nałożenie mandatu mogliby poruszać się w specjalnych strefach, na buspasach, a także parkować w sposób całkowicie darmowy.

Niestety, mimo że naklejki miały być dostępne już od 1 lipca, nadal ich nie widać. Zapytania kierowane do resortów odpowiedzialnych za wdrażanie ustawy przez dziennikarzy portalu autokult.pl trafiły w próżnię. Nikt nie był w stanie określić daty wdrożenia w życie najprostszego z punktów zawartych w ustawie. Co gorsza, wszyscy z zapytanych o sprawę przedstawicieli resortów energii i infrastruktury uznawali kierowane w swoją stronę pytanie za błędnie zaadresowane.

Wnioski pozostawiamy czytelnikom.

Źródło: autokult.pl

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Rok więzienia w zawieszeniu za faszerowanie kurczaków solą

Dwóch przedsiębiorców z gminy Niemce (Sylwester K. i Rafał T.) sprzedało kontrahentowi 43 tony surowych filetów z kurczaka. Na taśmie produkcyjnej okazało się, że do filetów wstrzyknięto wodę z solą. Sprawa wyszła na jaw, bo przedsiębiorca również chciał wstrzyknąć filetom wodę z solą, jednak po drugim podaniu mięso eksplodowało.