Golf – symbol degradacji przyrody, nadmiaru i nierówności?

Nawet ten, kto nigdy nie stanął na polu golfowym, potrafi wyobrazić sobie bezkresne, równo przycięte polany z rozstawionymi chorągiewkami, kursujące melexy oraz panów w kaszkietach, dzierżących kije golfowe. Abbie Richards, zajmująca się kwestiami klimatu, przyjrzała się tej elitarnej formie rozrywki i odkryła, że golf negatywnie wpływa zarówno na środowisko, jak i na relacje, utrwalając już i tak istniejące podziały społeczne.

Nienaturalny sport

Abbie Richards, popularyzatorka nauki i studentka nauk o klimacie na holenderskim Uniwersytecie Wageningen nie postrzega gry w golfa w superlatywach, a wręcz przeciwnie, upatruje w niej znamiona destrukcji i degradacji oraz elementy nierówności społecznych. Richards zastanawia się też na swoim kanale na youtube, czy ta forma sportu nie powinna już dawno wyjść z obiegu.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Niewiele zjawisk doprowadza mnie do takiej złości, jak złe zagospodarowanie ziemi mówi Richards.

Jak twierdzi, tereny przeznaczone pod pola golfowe mogłyby pełnić dużo bardziej praktyczne funkcje, np. mieszkaniowe, rolnicze czy rekreacyjne. To doskonałe miejsca do utworzenia parków i skwerów dla wszystkich lub po prostu pozostawienia ich terenami dzikiej przyrody. Richards krytykuje golfa za trywialny, infantylny i dziecinny charakter, który w ogólnym mniemaniu nie posiada zalet, a wciąż pozostaje dla większości jedynie symbolem wysokiego statusu społecznego i ekonomicznego. Natura cierpi, klimat się ociepla, a golfiarze tego nie dostrzegają – komentuje badaczka.

Golfiarze ponad naturą

Na świecie istnieje prawie 40 000 pól golfowych, których powierzchnia jest dużo większa, niż choćby boisk piłkarskich. Wielkość jednego pola golfowego ocenia się na 26 razy większą niż boisko do gry w nogę. Każdego roku w Stanach Zjednoczonych marnuje się ponad 9 miliardów litrów wody, aby utrzymać pożądaną estetykę pól golfowych. W Tajlandii z kolei pojedyncze pole golfowe wymaga zużycia ilości wody, jaką zużywa 60 000 mieszkańców wsi. 

Richards podkreśla, że gra w golfa ma niewiele wspólnego z naturą, a już na pewno nie z ekologią. Pola golfowe nazywa parkami rozrywki o tematyce przyrodniczej, które, aby powstać przyczyniają się do niszczenia przyrody i wylesiania cennych terenów. Do gleby niejednokrotnie przedostają się pestycydy i inne sztuczne nawozy, które powodują nieodwracalne i niekorzystne zmiany w ekosystemach, np. poprzez kwitnące glony. 98% insektycydów i 95% herbicydów nie dostaje się do miejsca docelowego, a dociera w głąb ziemi. Choć celem jest osiągnięcie idealnego i nieskazitelnego wyglądu pól, to w efekcie dochodzi do eutrofizacji, czyli nadmiernego wzbogacenia gleby składnikami odżywczymi.

Gra planszowa dla dużych chłopców

Richards nie pozostawia suchej nitki na golfiarzach i nazywa ich panami ziemi i natury, którzy pod wpływem dużych ilości alkoholu, zamienili je w wielką grę planszową dla lekkomyślnych dorosłych. W USA działa obecnie jedno, organiczne pole golfowe, ale czekanie w kolejce i obfita opłata za członkostwo skutecznie odstraszają większość chętnych. Golf pozostaje według Richards wyznacznikiem próżności elit oraz sportem dostępnym jedynie dla wybranych.

Pionierami gry w golfa byli Szkoci i to im powszechnie przypisuje się wynalezienie tego sportu. 

źródło: euronews.com