Górnik z zawodu, ekolog z przekonania

Górnik z zawodu, ekolog z przekonania

Jerzy Michałek (59 l.) to górnik z 25-letnim stażem pod ziemią. Pracował w nieistniejącej już kopalni Rymer, potem w kopalni węgla kamiennego Chwałowice w Rybniku. Teraz Pan Jerzy mieszka w miejscowości Pustków w gminie Dębica na Podkarpaciu i właśnie zdecydował się na instalację fotowoltaiczną.

Red: Czemu zdecydował się Pan na instalację fotowoltaiczną na swoim dachu?

Głównie ze względów ekologicznych. Kocham przyrodę, lubię i dbam o lasy. Często chodzę na grzyby i denerwują mnie śmieci wyrzucane w lesie, sam je sprzątam, bo czynnie dbam o środowisko. W piecu węglem nie palę, tylko drewnem. Nawet jak grilla rozpalamy z rodziną, to suchymi gałązkami znalezionymi w lesie. Węgiel drzewny to sama chemia, sztucznie uzdatniany, dodają kalorii i dżuli – jako górnik wiem co mówię. Przez 25 lat mieszkałem na Śląsku, przeprowadziłem się tutaj do lasu z Rybnika, z tego zadymienia, żeby na starość oddychać czystym powietrzem. Po prostu dbam o środowisko, a ta elektrownia słoneczna to moja mała cegiełka do ekologii.

Czy to znaczy, że ekonomiczne aspekty są dla Pana mniej ważne?

Nic podobnego. Zdecydowałem się na instalację fotowoltaiczną również ze względu na oszczędności. BOŚ Bank nie udzielił mi kredytu na zakup instalacji fotowoltaicznej, a takiej gotówki na jednorazowy zakup nie posiadam. Dlatego wybrałem najlepsze rozwiązanie, czyli Abonament  Słoneczny Start w Columbus Energy. Na razie kupuję kota w worku, bo nikt tutaj w okolicy, ani żaden z moich znajomych nie posiada paneli fotowoltaicznych. Ale liczę na to, że warto, że będę na plusie. Wierzę, że będę korzystał z energii – a płacić będę jedynie za abonament.Tak robi już wielu ludzi na całym świecie! Oszczędności są dla mnie bardzo ważne, jestem już na emeryturze, a potrzebuję jeszcze zrobić parę remontów. Chcę rozbudować dom dla siebie, dla dzieci i wnuków. Chcę, żeby miały gdzie ucieć z miasta – do  dziadka, do zdrowego lasu! Taka elektrownia słoneczna o mocy 2,6 kWp spokojnie pokryje moje zapotrzebowanie na elektryczność, ale myślę też przyszłościowo o dzieciach – dla nich to wszystko robię.

Dziękuję za rozmowę – przyjedziemy do pana za kilka miesięcy z Redakcji żeby zobaczyć, jak instalacja działała w sezonie jesienno-zimowym.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Czarna pszczoła powróciła do Polski na dobre?

Zadrzechnia fioletowa (Xylocopa violacea) prawdopodobnie już na stałe wróciła do Polski. W 2002 roku uznano ją za gatunek wymarły. W 2005 roku zanotowano pierwsze po 70 latach przypadki jej występowania na terenie naszego kraju. W 2018 roku odnaleziono 28 nowych stanowisk. To pozytywna wiadomość, ponieważ zadrzechnia mimo groźnego wyglądu jest nieszkodliwa i w dodatku pożyteczna.