Kościół zamiast parku? Mieszkańcy Szczecina protestują [WYWIAD]

– Nasz sprzeciw nie ma nic wspólnego z wiarą. Na prawobrzeżu Szczecina w promieniu dwóch kilometrów mamy pięć kościołów, do których możemy uczęszczać i uważamy, że nasze potrzeby duchowe są w pełni zaspokojone. Potrzebujemy parku, by nasze dzieci mogły się bezpiecznie bawić. Teraz jeżdżą hulajnogami po drogach wewnętrznych, przesiadują pod blokiem. Chcemy, by radni rady miasta nas usłyszeli – mówi Damian Czarkowski, inicjator akcji „Park na TAK”.

Osiedle Nad Rudzianką w Szczecinie to ponad 30 bloków, blisko 120 klatek i 3500 mieszkańców uprawnionych do głosowania. Bloki zamieszkują w większości rodziny z dziećmi, ale infrastruktury sprzyjającej rodzinie tu nie ma – brakuje żłobków, przedszkoli czy placów zabaw. Dobrze zagospodarowany park mógłby rozwiązać te problemy, jest nawet miejsce – plac pomiędzy ulicami Romantyczną i Gwarną. W planach jest jednak budowa kościoła. Teren wart jest ponad 2 mln zł, a władze miasta dążą do wydzierżawienia go za 0,3 proc. wartości kościołowi.

Fotowoltaika od Columbus Energy

Mieszkańcy osiedla nie zgadzają się na takie zagospodarowanie placu i próbują przekonać radnych do zmiany decyzji. W promieniu dwóch kilometrów jest już pięć kościołów, najbliższy w odległości 500 m. Czy jest szansa na to, by Rada Miasta wsłuchała się w głos mieszkańców? Petycję w sprawie zmiany planu zagospodarowania przestrzennego z funkcji sakralnej na sportowo-rekreacyjną poparło już prawie 1800 osób.

Rozmowa z Damianem Czarkowskim, inicjatorem akcji obywatelskiej „Park na TAK”.

Iga Dzieciuchowicz, ŚwiatOZE: Osiedle Nad Rudzianką to duże blokowisko. Jak wygląda kwestia przestrzeni zielonej w tak zaludnionym miejscu? Czy mieszkańcy mają gdzie spędzać wolny czas?

Damian Czarkowski: – Niestety nie mają. Osiedle Nad Rudzianką budowano długo. Pierwsze bloki stanęły tu w roku 2000. Dziś jest już ich 30, a mieszkańców ponad 3500. Miejski plan zagospodarowania jest już z całą pewnością nieaktualny, warto przypomnieć że konsultacje społeczne w temacie zagospodarowania osiedla miały miejsce w 2004 roku, zakładając że rzeczywiście się odbyły, to z całą pewnością nie odzwierciedlają obecnych potrzeb mieszkańców rozrastającego się osiedla.

Na placu, który zgodnie z wolą mieszkańców miasto mogłoby przekształcić w park, ma powstać nowy kościół.

Dowiedzieliśmy się o tym w ubiegłym roku właściwie przez przypadek. Po konsultacjach z mieszkańcami doszliśmy do wniosku, że nie jest to dobry pomysł. Na odcinku dwóch kilometrów mamy już pięć kościołów, więc wierni mają do wyboru kilka miejsc, by uczestniczyć w mszach. Jako mieszkańcy, po wielu spotkaniach, rozmowach stwierdzamy że potrzebujemy miejsc do rekreacji, sportowej (dla młodzieży) czy stricte rekreacyjnej w ciszy i spokoju. Najbardziej potrzebny jest nam park, porządny plac zabaw czy skatepark. W tej chwili nasze dzieci bawią się między blokami i jeżdżą po osiedlowych drogach wewnętrznych na hulajnogach. Nie jest to bezpieczne. Place zabaw są z kolei małe i w złym stanie. Pisaliśmy do urzędników w tej sprawie, ale bez odzewu.

Petycję za tym, by na placu powstał park, podpisało ponad 1800 osób. Jakie są szanse, że radni wsłuchają się w potrzeby mieszkańców?

 25 lutego jest sesja Rady Miasta, będą obrady w tej sprawie. Wciąż mamy jeszcze szansę na przekonanie radnych do naszego pomysłu, który naprawdę ułatwiłby nam codzienne życie. Kawałek zieleni to marzenie wielu mieszkańców. Tyle mówi się teraz o projektowaniu zielonych miast przyjaznych dla człowieka. Mam nadzieję, że radni dostrzegą tę szansę na naszym osiedlu. Przedstawiciele klubu radnych “Bezpartyjni” (bezpośredniego zaplecza prezydenta) są za budową kościoła, koalicjanci są za parkiem. Ale tu nie chodzi o poglądy. 

A o co?

To nie jest sprawa polityczna, jak się może niektórym wydawać. Nasz sprzeciw nie ma nic wspólnego z wiarą czy wyznawanymi wartościami. Za budową parku są osoby wierzące i praktykujące, które uczęszczają na msze do innych kościołów w pobliżu. Kolejny kościół nie jest nam po prostu potrzebny. Zależy nam na miejscu sportowym, rekreacyjnym, w którym mogłyby spędzać czas nasze dzieci. W tej chwili przesiadują pod blokami.

Akcję „Park na TAK” poparły setki osób. Czy myśli Pan o tym, by założyć stowarzyszenie? W grupie zawsze raźniej walczyć o zmiany, a widać, że mieszkańcy są świadomi swoich potrzeb.

Mamy taki plan. Jest też kilka pomysłów na akcje proekologiczne – na przykład wspierające rezygnację z plastikowych toreb na zakupy czy naukę segregowania śmieci. Na razie jesteśmy skupieni na walce o park, który jest dla nas priorytetem. 

Więcej informacji o akcji „Park na TAK” znajdziecie na jej Facebooku.


Aktualizacja 26.02.2020

Ustawa została przegłosowana