Morze bałtyckie

Morze Bałtyckie to bomba z opóźnionym zapłonem

Doniesienia na temat jakości wody w Morzu Bałtyckim są niepokojące. Okazuje się, że odpoczynek w tym regionie niedługo stanie się niemożliwy.  Ekspertyzy naukowców są jasne: jeżeli w kwestii troski o ten akwen nic się nie zmieni, to widmo katastrofy ekologicznej jest nieuniknione.

Jak donosi portal biznes.interia.pl, zdrowiu bałtyckiego ekosystemu zagrażają przede wszystkim wielkie koncerny przemysłowe, zlokalizowane nieopodal jego linii brzegowej. W przypadku Szwecji to 10 zakładów celulozowych, a w przypadku Kaliningradu są to oczyszczalnie ścieków odprowadzające toksyczne odpady do Bałtyku. Za zanieczyszczenie tego akwenu odpowiedzialna jest również przodująca w przetwórstwie łupku naftowego Estonia, która przyczynia się do uwalniania nadmiernych ilości metali ciężkich i fenoli. Bez winy nie jest również Polska.

Największym problemem Morza Bałtyckiego jest eutrofizacja, czyli tzw. przeżyźnienie. To efekt rolnictwa krajów nadbałtyckich przesyconego nawozami sztucznymi, które zasilają dopływy rzek w ok. 200 tys. ton azotu i 5 tys. ton fosforu rocznie. Polska, która leży w 99% w zlewisku Morza Bałtyckiego, a 50% tego obszaru to obszary rolnicze, zajmuje niechlubne pierwsze miejsce, jeśli chodzi o dostarczanie tych związków. Ze wszystkich krajów nadbałtyckich dostarczamy 37% związków azotu i 48% związków fosforu”, powiedział Sebastian Kobus z Fundacji WWF Polska w wywiadzie udzielonym serwisowi portalsamorzadowy.pl.

Rozwinięte przemysł i rolnictwo krajów nadbałtyckich nie są jedynym zagrożeniem dla tego akwenu. Z każdym rokiem coraz niebezpieczniejsze stają się także rozszczelniające się materiały pochodzące z czasów II wojny światowej, które kilkadziesiąt lat temu zostały zatopione w Bałtyku. Należą do nich niewybuchy oraz broń chemiczna, w tym gazy duszące, takie jak: cyklon B, gaz musztardowy, sarin lub inne substancje parzące.

Wszystkie powyższe czynniki stawiają pod znakiem zapytania nie tylko potencjalne wczasy nad Bałtykiem, ale także zdrowie mieszkańców tego morza. Już teraz na jego kilku obszarach funkcjonują tereny objęte zakazem połowu (ma to związek głównie z zatopioną nieopodal bronią chemiczną), a z Bałtyku coraz częściej wyławiane są owrzodzone ryby.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.