Pimp my ride: oldschoolowe auta zmieniają się w elektryki

Klasyka kontra nowoczesność. To stwierdzenie nabiera sensu także w branży mobilności. Stare, spalinowe samochody odchodzą do lamusa, ale nie całkowicie. Ponieważ zmiana zachodzi w sercu auta – z silnika spalinowego na elektryczny.

Retro i elektro

Wzrost popularności elektrycznych, a zarazem klasycznych pojazdów był do niedawna związany z ogromnym nakładem finansowym oraz z luksusem. Obecnie możemy znaleźć coraz więcej osób i zakładów, które chętnie podejmą się zmiksowania mody retro z nowoczesną elektromobilnością. Nowe pojazdy mają być gotowe na wyzwanie, z jakimi w następnych latach będzie mierzyć się branża motoryzacyjna. Przemysł transportu dąży bowiem do dekarbonizacji.

W elektrycznym Morrisie Minor z 1953 roku znajdziemy nietypową hybrydę klasyki z technologią. Matthew Quitter z London Electric Cars, która podjęła się stworzenia elektryka mówi, że przejazd takim samochodem należy do przeżyć z kategorii surrealistycznych.

Co czyni elektrycznego Morrisa Minora wyjątkowym? Stosunkowo niskie koszty całego procesu przemiany, zachowanie starego modelu bez złomowania go oraz użyteczność i ekologia. Co więcej, London Electric Cars korzysta z akumulatorów pochodzących z recyklingu akumulatorów pojazdów Tesli i Nissana Leaf.

Klasyczny i zarazem elektryczny, fot. classicsworld.co.uk

Popularność 

Przebudowa starego samochodu na ten napędzany energią elektryczną wytwarza mniej dwutlenku węgla niż wyprodukowanie nowego samochodu elektrycznego.

Zainteresowanie klasykami z napędem elektrycznym było do tej pory największe w USA, a szczególnie w Kalifornii. Niedawno trend przekształcania pojazdów retro na te z nowoczesnym napędem zyskał popularność również na naszym kontynencie.

Są także i inne pojazdy, takie jak Jaguar E-Type Zero, które stanowią zdecydowany zwrot w kierunku łączenia tradycji z nowoczesnością. Luksusowa limuzyna produkowana w latach 1961 do 1975 stanowi o niewątpliwym dorobku świata motoryzacji. Dział Jaguar Classic przekształcił pojazd retro w samochód elektryczny. Według marki odmieniony pojazd to efekt wykorzystania w pełni możliwości technologicznych. Jak podaje Jaguar, zainteresowanie tą konstrukcją przerosło wszelkie oczekiwania.

e-Jaguar, fot. jaguar.pl

Jaguar rozpędza się do 100 km/h w 5,5 sekundy i pozwala osiągnąć nawet 250 km/h. Marka podaje, że elektryk przewyższa swoimi osiągami oryginalną wersję. Nowy układ napędowy waży 50 kg mniej niż pierwotna wersja.

Z kolei koncern Aston Martin zaproponował elektryczny model przerobionego DB6. Jednak jego przerobienie to proces trudny i skomplikowany. MINI zaprezentował klasyczną wersję z zeroemisyjnym napędem, ale nie trafił jeszcze do sprzedaży. Będzie kosztował ok. 80 tys. funtów. Idealnym pojazdem do transformacji jest według ekspertów Bentley i Rolls-Royce, który w założeniu jest pojazdem stworzonym do płynnej jazdy.

Aston Martin, ale elektryczny, fot. autocar.co.uk

Polski akcent

Radosław Pawlaczyk, konstruktor z Głuszycy, także podjął się przerobienia samochodu z silnikiem spalinowym na auto elektryczne. Historia “e-Malucha z Głuszycy”, bo tak Pawlaczyk nazwał swój kanał, na którym dokumentował proces przerabiania samochodu, spotkał się z dużym zainteresowaniem, nie tylko motomaniaków. Głównym celem Radosława Pawlaczyka było stworzenie pojazdu w 100% wyprodukowanego w kraju z jak największym wkładem polskich części.

źródło: autocar.co.uk, bbc.com, jaguar.pl