Podsumowanie szczytu klimatycznego COP27. Co przyniosły dwa tygodnie dyskusji w Szarm el-Szejk?

Podsumowanie szczytu klimatycznego COP27. Co przyniosły dwa tygodnie dyskusji w Szarm el-Szejk?

COP27, czyli międzynarodowa konferencja klimatyczna ONZ, dobiegł końca. O czym rozmawiali decydenci rok po “szczycie ostatniej szansy”? Co przyniosły dwa tygodnie dyskusji w Szarm el-Szejk? Czy to nadal tylko “bla bla bla”, jak powiedziała Greta Thunberg? Podsumowujemy najważniejsze wydarzenia. 

Dlaczego postanowienia szczytu klimatyczny COP27 są tak istotne?

6. listopada w Szarm el-Szejk rozpoczął się szczyt klimatyczny COP27, uznawany za kluczowe pole negocjacji w sprawie globalnego celu ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Głównym tematem tegorocznych dyskusji miały być wyzwania, jakie stawia kryzys klimatyczny przed mniej zamożną częścią świata. Właśnie dlatego Egipt, kraj położony reprezentujący Globalne Południe, które jest bardziej narażone na skutki ocieplenia planety, wydaje się nieprzypadkowym gospodarzem. 

Wrażliwość ekosystemów i ludzi na efekty zmian klimatu różni się w zależności od regionu. Wpływ na to mają: rozwój społeczno-gospodarczy, niezrównoważone wykorzystanie oceanów i lądów, marginalizacja, a także historyczne i aktualne nierówności. 

6. raport IPCC podkreślił, że największe kryzysy wywołane zmianami klimatu będą dotyczyć krajów w najmniejszym stopniu za nie odpowiedzialnych, czyli tych biednych i najsłabiej rozwiniętych. Właśnie ta część świata otrzymuje stosunkowo niewielkie wsparcie finansowe na adaptację. 

Kraje rozwijające potrzebują 2 bld dolarów rocznie

Zeszłoroczna konferencja ONZ COP26 w Glasgow przyniosła wiele nowych, międzynarodowych zobowiązań, jak chociażby decyzja o funduszu w wysokości 40 mld dolarów amerykańskich rocznie, które mają być przekazane krajom o średnich i niskich dochodach na cele adaptacyjne. 

Rozmowy w Szarm el-Szejk miały skupić się na realizacji zeszłorocznych zobowiązań. Innymi słowy – COP27 oznaczał negocjacje w sprawie obietnic finansowych bogatych narodów. 

Według jednej z ostatnich analiz omówionych przez The Guardian, aby sprostać globalnym celom klimatycznym kraje rozwijające się będą potrzebowały około 2 biliardów dolarów rocznie do 2030 roku. Te pieniądze są potrzebne, aby mniej zamożne narody mogły zainwestować w technologię, uniezależniając gospodarkę od paliw kopalnych.

Bogate kraje powinny uznać, że inwestowanie w działania na rzecz klimatu na rynkach wschodzących i w krajach rozwijających się leży w ich żywotnym interesie, a także jest kwestią sprawiedliwości, biorąc pod uwagę poważne skutki spowodowane wysokimi poziomami obecnych i historycznych emisji powiedział ekonomistka klimatyczny Nicholas Stern, jeden z autorów raportu

Co udało się osiągnąć w temacie problemów Globalnego Południa? Pod koniec szczytu klimatycznego COP27 w Szarm el-Szejk konkretów nadal brakuje. 

Bla, bla, bla ciąg dalszy… 

COP27 to pierwsza konferencja klimatyczna ONZ po szczycie okrzykniętym “ostatnią szansą”, który zakończył się jasną deklaracją – krajowe rządy muszą zwiększyć ambicję w zakresie ograniczania emisji gazów cieplarnianych do konferencji w Sharm el-Szejk. W innym wypadku założenia porozumienia paryskiego z 2015 roku, czyli ograniczenie wzrostu gazów cieplarnianych na poziomie 1,5°C, skończą się globalną porażką. Czy rządy wywiązały się z zadania? 

Podsumowania rocznych prac na rzecz zaostrzenia celów klimatycznych nie pozostawiają złudzeń – świat przyjechał na COP27 zupełnie nieprzygotowany. Jak wynika z analizy Climate Action Tracker, krajowe wysiłki w zakresie ograniczania emisji gazów cieplarnianych nie wystarczą, aby zatrzymać globalne ocieplenie w punkcie krytycznym. Przekroczenie 1,5°C jest niemalże pewne. Co więcej, bez zmiany państwowych polityk klimatycznych do 2030 roku temperatura globu wzrośnie do 2,4°C, czyli niemal o 1°C więcej niż zakłada porozumienie paryskie. 

Chociaż w Glasgow padło wiele obietnic, postęp od zeszłego roku ocenia się raczej marnie, a słowa Grety Thunberg wydają się nadal aktualne. 

Nie chodzi o jakiś kosztowny, politycznie poprawny sen o przytulaniu królika lub lepsze przygotowanie, bla bla bla. Zielona ekonomia. Bla, bla, bla. Zero emisji dwutlenku węgla do 2050 roku. Bla, bla, bla. To wszystko, co słyszymy od naszych tak zwanych liderów. Słowa, które brzmią świetnie, ale jak dotąd nie doprowadziły do działania. Nasze nadzieje i ambicje toną w ich pustych obietnicach  – powiedziała Greta Thunberg podczas przemówienia na szczycie Youth4Climate w Mediolanie we Włoszech w 2021 roku.

Greta Thunberg odmówiła udziału w COP27

Jeszcze w październiku szwedzka aktywistka Greta Thunberg zapowiedziała, że nie pojawi się w Szarm el-Szejk. Jej zdaniem konferencje COP nie mają na celu zmiany systemowej, aby ograniczyć emisje gazów cieplarnianych, ale są wykorzystywane do zwrócenia na siebie uwagi. 

Dodała jeszcze, że jedną z przyczyn jest ograniczenie przestrzeni dla społeczeństwa obywatelskiego. COP27 z pewnością był cichszy niż poprzednie konferencje klimatyczne, ponieważ gospodarz ograniczył prawo do protestu w dniach bezpośrednio poprzedzających wydarzenia. Egipt to kraj, w którym sprzeciw polityczny jest konsekwentnie tłumiony, dlatego zakazane są również demonstracje publiczne. 

Inicjatorka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego oskarżyła konferencję klimatyczną ONZ o różnego rodzaju greenwashing, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że sponsorem tegorocznego spotkania w Szarm el-Szejk był koncern Coca-Cola. 

Decyzja rządu Egiptu spotkała się nie tyle ze sprzeciwem, co ogromnym zdumieniem. Koncern jest największym producentem odpadów z tworzyw sztucznych, co roku wypuszczając na rynek 120 mld plastikowych butelek. Coca-Cola odpowiada za 2,9 mln ton śmieci, które trafiają do środowiska. 

Mało kto pozostawał przy stanowisku, że COP27 przyniesie przełomowe rozwiązania, które realnie rozwiążą problem kryzys klimatycznego. Jednak pomimo braku złudzeń, nie spodziewano się wycofywania z postawionych zobowiązań. 

Czy CO27 skończy się zerwaniem poprzednich obietnic? 

Pierwsze projekty kluczowych decyzji podczas COP27 pojawiły się we wtorek 15 listopada, a ich postanowienia zamurowały obserwatorów negocjacji w Szarm el-Szejk. Wygląda na to, że niektóre z państw chcą zerwać dotychczasowe obietnice w sprawie ograniczenia globalnego ocieplenia zgodnie z porozumieniem paryskim i osłabić postawione cele klimatyczne. Nawet pomimo faktu, że analizy jasno wskazują na niewystarczalność krajowych wysiłków. Chociaż ten ruch może się okazać grą negocjacji, ostatecznie chodzi o jedno – znaleźć lukę na ustępstwa. 

Właśnie to próbują zrobić Indie, które zamiast 1,5°C, za wiążący cel porozumienia klimatycznego uznają 2°C. W zeszłym roku kraj zaskoczył “ambicjami” neutralności węglowej. Premier Narendra Modi przekazał, że czwarty co do wielkości emitent gazów cieplarnianych na świecie wyzeruje emisję dwutlenku węgla dopiero za 50 lat. Chociaż cel nie mieścił się w granicach postawionych przez szczyt klimatyczny, wbrew powszechnemu zaskoczeniu deklaracja Indii została przyjęta z entuzjazmem. 

Tego roku zszokowała szwedzka minister klimatu, Romina Pourmokhtari, która na forum zakwestionowała potrzebę nowego funduszu na rzecz mniej zamożnych krajów dotkniętych katastrofą klimatyczną, czyli najbardziej poszkodowanych. Frans Timmermans dodał, że chociaż UE popiera finansowanie tzw. strat i szkód, nie widzi na ten moment porozumienia pomiędzy krajami rozwiniętymi i rozwijającymi się. 

Na potrzebę wzmocnienia dyskusji na temat wsparcia finansowego dla państw Globalnego Południa podczas COP27 wpłynęła m.in. tegoroczna katastrofa powodziowa w Pakistanie. Przekraczające normę opady monsunowe zalały nie tylko ⅓ kraju, ale także jego gospodarkę. 

Nic dziwnego, że sprawy krajów najbardziej dotkniętych zmianami klimatu są umniejszane, skoro liczbę ich przedstawicieli przytłaczają lobbyści związani z sektorem paliw kopalnych. 

Największą delegację na COP27 mają paliwa kopalne 

Na wydarzenie w Sharm el-Szejk zarejestrowało się 636 lobbystów naftowych i gazowych. To 25% więcej niż w zeszłym roku. Dlaczego przedstawiciele koncernów paliwowych są zainteresowani szczytem klimatycznym? Z bardzo prostej przyczyny – ponieważ polityczne decyzje o ograniczaniu emisji gazów cieplarnianych i transformacjach energetycznych nie leżą w ich interesie. Ich obecność daje otwiera możliwość wpływu na deklarowane obietnice w sprawie wycofywania paliw kopalnych. Co jeszcze bardziej przygnębiające, to również pole dla nawiązywania relacji biznesowych. W rozmowach oficjalnej delegacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich wzięło udział aż 70 lobbystów. Niewykluczone, że chodzi o także o wpływ w następnym szczycie klimatycznym COP28, który ma się odbyć właśnie w tym kraju. 

Zdarzało się nawet, że osoby związane z przemysłem paliw kopalnych dołączały do krajowych delegacji. Przykładem może być Kanada – w skład oficjalnej delegacji kraju wchodziło kierownictwo Enbridge, czyli firmy, która odpowiada za rurociąg Line 3 transportujący codziennie 760 000 baryłek ropy do Stanów Zjednoczonych. Jednak najczęściej lobbyści naftowi znajdowali się w składzie delegacji krajów biedniejszych, jak Angola, Demokratyczna Republika Konga, Gambia, Ghana czy Egipt (gospodarz COP27!).

Uniezależnienie Zachodu od rosyjskich paliw kopalnych otworzyło krajom rozwijającym się możliwość wzbogacenia się na sprzedaży ropy i gazu. W ostatnich miesiącach wzrosła liczba kontraktów handlu paliwami kopalnymi zawieranych między krajami UE i krajami Afryki. Jednak nowe badania przeprowadzone przez International Renewable Energy Agency dowodzą, że inwestycje w odnawialne źródła energii zapewniłyby dostęp do elektryczności dla całego kontynentu już w 2050 roku. Na ten moment, co trzeci mieszkaniec Afryki nie ma dostępu do energii. 

A co z Polską delegacją? 

Andrzej Duda chce, żeby w górach był śnieg 

Do Szarm el-Szejk wybrał się prezydent Andrzej Duda, o czym poinformowała kancelaria prezydencka. W składzie delegacji znaleźli się również Stały Przedstawiciel RP przy ONZ prof. Krzysztof Szczerski, jak i doradca Prezydenta ds. klimatu i ochrony środowiska Paweł Sałek. Zabrakło premiera Mateusza Morawieckiego oraz minister klimatu i środowiska Anny Moskwy

Andrzej Duda reprezentował kraj podczas sesji plenarnej w trzeci dzień COP27. Powiedział wówczas, że Polska jest wzorem zrównoważonego rozwoju, który z powodzeniem redukuje emisje gazów cieplarnianych, będąc na dobrej drodze do osiągnięcia celów Porozumienia paryskiego. 

W rzeczywistości Polska jest daleko w tyle, gdy mowa o globalnych celach ograniczania emisji gazów cieplarnianych. Jak wynika z ostatniego raportu Fundacji Schumana i Fundacji Adenauera nasz kraj jest na ostatnim miejscu w rankingu zielonych państw Unii Europejskiej

Szczególnie źle przedstawiły się wysiłki rządowe na rzecz klimatu – w tej kategorii Polska otrzymała zaledwie 20 pkt. (średnia wyniosła 38 pkt.). Słabą notę otrzymały polityki publiczne, co niestety nie dziwi, biorąc pod uwagę, że nasz kraj nie przyjął krajowej strategii przeciwdziałania zmianom klimatycznym. W kwestii miksu energetycznego wypada poniżej średniej – OZE odpowiadają w Polsce za raptem 16% wytwarzanej energii, chociaż moce zainstalowane odpowiadają już za ponad 30% polskiej energetyki.

Prezydent był jednak przekonany, że to nie kryzys klimatyczny będzie głównym tematem rozmów, ale kryzys energetyczny wywołany wojną w Ukrainie

Tej zimy nie zapytają nas „jak wiele ambitnych celów klimatycznych osiągnęliśmy”. Zapytają o to, dlaczego zasoby energetyczne są drogie i dlaczego ich standard życia się obniża powiedział prezydent Andrzej Duda. 

Dziś nasza transformacja jest trudniejsza m.in. z powodu na zbrodniczą inwazję Rosji na Ukrainę. Rosja popełniła zbrodnie, za które powinna być pociągnięta do odpowiedzialności – powiedział. Dodał, że rosyjska inwazja i skutki kryzysu energetycznego stawiają pod znakiem zapytania urzeczywistnienie celów klimatycznychdodał. 

O konkrety w sprawie polityki klimatycznej Polski zapytała prezydenta aktywistka Dominika Lasota. Zwróciła uwagę na to, że aktualna sytuacja energetyczna jest przyczyną nie tyle wojny w Ukrainie, co wielu lat zaniedbań polskiego rządu. Niestety słowa prezydenta dowodzą, że nie traktuje kryzysu klimatyczne poważnie: 

Ja bym, proszę pani, chciał, żeby w górach był śnieg, a na nizinach ciepłopadło z ust prezydenta w odpowiedzi.

Na przemówienie szefa polskiej delegacji na COP27 zareagował także prezydent Warszawy – Rafał Trzaskowski, który również wybrał się do Szarm el-Szejk. 

Uważamy, że transformacja energetyczna musi się dokonać jak najszybciej i że nie możemy używać wojny jako pretekstu do tego, żeby tę transformację energetyczną zatrzymać skomentował stanowisko prezydenta kraju Rafał Trzaskowski

Trudno podsumować dwa tygodnie w Szarm el-Szejk inaczej niż jako rozczarowanie. W dodatku to rozczarowanie, którego można było się spodziewać. Jednak w gąszczu smutnych wydarzeń pojawiają się również sukcesy, których nie należy pomijać. 

Klimatyczne zwycięstwa COP27

COP27 to pierwszy szczyt klimatyczny, który za główny cel dyskusji wyznaczył temat szkód i strat w kontekście ofiar katastrof klimatycznych. W związku z tym grupa siedmiu wiodących gospodarek na świecie (tzw. G7) uruchomiła nowy system ubezpieczeń, aby zapewnić szybką pomoc finansową krajom dotkniętym niszczycielskimi skutkami zmian klimatu. Beneficjentem „Globalnej Tarczy” ma być grupa 58 krajów wrażliwych na zmiany klimatu. Pierwszy wkład do budżetu wyniesie ponad 200 mln euro. Pakistan, Ghana i Bangladesz mają być jednymi z pierwszych krajów, które otrzymają wsparcie.

Spotkanie w Szarm el-Szejk to również pierwszy COP, który otworzył drzwi dla młodych. Nowo ogłoszony Pawilon Dzieci i Młodzieży był równoprawnym miejscem dla prowadzenia dyskusji. Co więcej, miejsce dla młodzieży znalazło się również przy stole negocjacyjnym. To ważne, ponieważ właśnie młodsze pokolenia będą stały w przyszłości przed największymi skutkami zmian klimatu. 

Do wysiłków na rzecz budowania bezpieczniejszej i zdrowej planety oficjalnie dołączyła Brazylia. W ostatnich dniach COP27 wystąpił nowy prezydent kraju, Luiz Inácio Lula da Silva, po raz kolejny podkreślając, że jednym z jego celów jest ograniczenie wylesiania Amazonii. 

Nie ma bezpieczeństwa klimatycznego dla świata bez chronionej Amazoniipowiedział prezydent elekt – [Brazylia – przyp. red.] zrobi wszystko, aby mieć zero wylesiania i degradacji naszych ekosystemów. 

Z kolei organ ONZ nadzorujący środowisko ogłosił, że uruchomi publiczną bazę danych globalnych wycieków metanu wykrytych przez satelity kosmiczne. System jest efektem  zeszłorocznego zobowiązania o zmniejszeniu emisji tego gazu cieplarnianego o 30% do końca dekady, który podpisało 119 krajów. 

Oby następne konferencje klimatyczne ONZ przyniosły więcej takich decyzji. 

Źródła: cop27.eg, euronews.com, theguardian.com, bbc.com, climatechangenews.com, globalwitness.org, nextgazet.pl, ziemianarozdrozu.pl, wiadomosci.onet.pl

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.