Skoki sprzedaży fotowoltaiki w Australii w czasie epidemii koronawirusa

Australijska firma Smart Energy, która zajmuje się sprzedażą detaliczną urządzeń do mikroinstalacji OZE, w czasie szalejącej paniki związanej z epidemią koronawirusa odnotowała gwałtowny wzrost zysków. Założyciele mówią o efekcie ubocznym. Australijczycy chcą zachować domowe bezpieczeństwo energetyczne w trakcie kryzysu. 

O sprawie pisze portal pv-magazine.com. Klienci Smart Energy pytali nie tylko o panele fotowoltaiczne, ale też o baterie. Sprzedawca odnotowuje rekordowy kwartał – sprzedaż wzrosła o 41 proc., z kolei ilość zapytań o domowe magazyny energii skoczyła aż o 400 proc. Firma podejmuje się dodatkowych przejęć zasobów i produktów w czasie, gdy dostęp do sprzętu staje się coraz bardziej ograniczony.  Tymczasem w Australii popyt na OZE rośnie.

Doktor Elliot Hayes, współzałożyciel Smart Energy tłumaczy, że na wzrost tego typu zakupów u Australijczyków wpływ miał nie tylko moment paniki związany z pandemią koronawirusa, ale też złe doświadczenia pożarów, które nękały ich kraj. U konsumentów wzrosła świadomość ekologiczna. Takie rozwiązania, jak magazyny energii i mikroinstalacje OZE, reprezentują gwarancję posiadania prądu.

Nasz wzrost jest produktem ubocznym niepewności gospodarczej, która skłania zarówno klientów indywidualnych, jak i firmy do szukania sposobów na zabezpieczenie swoich oszczędności, domów i firm w przyszłościmówi Hayes w oświadczeniu.Ludzie bardziej martwią się o stan planety niż wcześniej, i słusznie. Szukają sposobów, w których mogą coś zmienić, takich jak oszczędzanie energii, ponieważ są świadomi kupowanych produktów i środków transportu.