Temperatura wody pod „lodowcem zagłady” sięga dwóch stopni Celsjusza

Zespół naukowców dokonał odwiertu na arktycznym lodowcu Thwaites, który ze względu na dużą podatność na zmiany klimatu nazywany jest „lodowcem zagłady”. Temperatura wody, która znajduje się pod powierzchnią masywu, okazała się niezwykle ciepła. Ta zmiana przyczynia się do podnoszenia poziomu mórz. 

Thwaites wraz z otaczającymi go lodowcami stanowi zaporę dla większych pokryw lodowych, które znajdują się w Antarktydzie Zachodniej. W wypadku ich osunięcia do morza, poziom wody mógłby podnieść się nawet o metr, co spowodowałoby zatopienie wielu przybrzeżnych miast. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Chcąc sprawdzić temperaturę wody pod pokrywą „lodowca zagłady”, naukowcy musieli przebić się przez kilkusetmetrową warstwę lodu. Przy użyciu gorącej wody uzyskali otwór, przez który wprowadzono szereg urządzeń do gromadzenia danych. Zebrane w ten sposób informacje pozwoliły ustalić, że u podstawy lodowca temperatura wody jest o ponad dwa stopnie Celsjusza wyższa od temperatury zamarzania.

Do tej pory badaczom nie udało się jeszcze ustalić, z jaką prędkością rozpuszcza się Thwaites. Według przewidywań całkowite jego osunięcie może nastąpić w ciągu najbliższych 100 lat.

Ciepłe wody w tak odległej części świata powinny być ostrzeżeniem przed potencjalnie dramatycznymi zmianami klimatycznymi na naszej planecie –  powiedział David Holland, naukowiec z Uniwersytetu w Nowym Jorku, który uczestniczył w przeprowadzaniu badań.

W ciągu ostatnich 30 lat ilość wody, która spływa z okolicznych lodowców uległa podwojeniu. Według obliczeń, sam lód spływający z Thwaites do Morza Amundsena stanowi około 4 proc. globalnego wzrostu poziomu mórz.

Źródło: rp.pl

Źródło zdjęcia: Flickr/NASA/James Yungel