Termometry na biegunach biją historyczne rekordy. Naukowcy są w szoku

Termometry na biegunach biją historyczne rekordy. Naukowcy są w szoku

Ostatnia fala upałów przyniosła rekordowo wysokie temperatury na obu biegunach. Naukowcy nie mają wątpliwości, że jednoczesne topnienie Arktyki i Antarktyki to historyczna anomalia. Czy to efekt zmian klimatu? 

Podcast

Rekord w historii pomiarów na biegunie południowym

Na Antarktyce termometry pokazały temperaturę o 40°C wyższą niż średnia norma. Stacja Concordia, która położona jest na wysokości ponad 3200 m. n. p. m. w piątek odnotowała -12,2 °C. To jedno z najzimniejszych miejsc na planecie. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, aby o tej porze roku temperatura wzrosła powyżej -25°C. 

Na Antarktydzie skończyło się lato, powinno się teraz ochładzać. A zaledwie kilka dni temu nad wschodnią częścią kontynentu pojawił się taki wielki czerwony bąbel jak na załączonej grafice – to potężna anomalia temperatury, w centrum której było aż o 30 stopni Celsjusza cieplej niż powinno być o tej porze roku [rekord odchylenia jest jeszcze większy i wynosi aż 40°C – przyp. red.] skomentował na profilu Glacjoblogia dr Jakub Małecki, ekspert z UAM w Poznaniu. 

Glacjolog zobrazował skalę anomalii, podając jeden, prosty przykład – to tak, jakby we wrześniu termometry w Polsce pokazały 45°C.

Temperatury rosną też na biegunie północnym

Chociaż na obu biegunach powinny panować teraz inne pory roku, na Arktyce też odnotowywane są historyczne rekordy upałów. W niektórych miejscach temperatura przekroczyła 0°C! Stacje badawcze na biegunie północnym zarejestrowały temperatury nawet o 30°C powyżej normy. 

Naukowcy podkreślają, że równoczesne topnienie lodu na biegunie północnym i południowym to niespotykane wydarzenie i historyczna anomalia. 

Czy rekordy na biegunach to powód do paniki?

Fala upałów, która dotarła na Antarktydę, nie powinna być powodem paniki. Naukowcy cytowani przez Associated Press zapewniają, że nie należy wiązać ostatnich rekordów ze zmianami klimatu, o ile nie będą się powtarzać. 

Niepokojące jest to, że każdego dnia dowiadujemy się nowych rzeczy o tym, do czego zdolny jest nowy klimat, w którym żyjemy. Takie fale upałów, nawet jeśli nie wyrządziły większych szkód w tej części Antarktydy, mogą się zdarzyć w innych częściach Antarktydy, które są znacznie bardziej podatne na wzrost temperatur – tłumaczy dr Kyle Clem, ekspert ds. klimatu Antarktydy i pracownik naukowy na Victoria University of Wellington

To może spowodować rozpadanie się i zapadanie się szelfów lodowych, co sprawia, że ​​wewnętrzna pokrywa lodowa będzie podatna na zdmuchnięcie do oceanu dodaje dr Clem.  

Zupełnie inaczej powinniśmy oceniać wysokie temperatury odnotowane na biegunie północnym. To kolejne rekordy ciepła, które powodują gwałtowne topnienie lodu. 

Na topnienie arktycznej pokrywy lodowej mają wpływ emisje metanu 

Według najnowszych badań, obniżenie emisji metanu, którego efekt cieplarniany jest blisko trzydziestokrotnie większy niż CO2, może ocalić letnią arktyczną pokrywę lodową. Natychmiastowe działania, przede wszystkim w sektorze przemysłowym, powinny doprowadzić do zachowania lodu aż do 2100 roku. 

Dlaczego metan jest zagrożeniem dla Arktyki i co należy z tym zrobić? Więcej na temat przełomowych badań znajdziesz w artykule:

Źródła: Gazeta.pl, RNZ News

Fot. główne: Canva 

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.