Uber otwiera swoją siedzibę w historycznym kompleksie przemysłowym w San Francisco

Uber otworzył swoją nową siedzibę w San Francisco w opuszczonym kompleksie przemysłowym, gdzie wcześniej rozwijał się przemysł stoczniowy. To ciekawy pomysł na wykorzystanie starych budynków i nadanie im drugiego życia. W Polsce od kilku lat funkcjonuje inicjatywa Drugie Życie Budynków.

Uber przejął budynek opuszczony od lat
Do wymiany był cały dach, wszystkie okna, podłoga…

Amerykańskie przedsiębiorstwo Uber za miejsce swojej siedziby wybrało San Francisco, a dokładniej XIX-wieczny kompleks przemysłowy. W zakładzie tym znajdzie się jeden z działów firmy – Grupa Zaawansowanych Technologii. Zajmuje się ona przyszłościowymi projektami dotyczącymi bezzałogowych samochodów, pojazdów latających, laboratorium Lidar, a także koncepcjami rowerów i skuterów Jump. Firma zajęła część zabytkowego molo w dzielnicy Potrero Point w San Francisco o nazwie Pier 70 – największego i nienaruszonego kompleksu przemysłowego. Został on zbudowany pod koniec XIX wieku i przetrwał dwie wojny światowe. Uber wynajął 12 000 m2 powierzchni kompleksu przemysłowego, co opowiadała dwóm blokom miejskim. Obecnie mieszczą się tam biura, sklepy, tereny zielone i jednostki mieszkalne firmy.

 

Pusta przestrzeń stała się miejscem dla innowacji - autonomicznych samochodów
Pusta przestrzeń stała się miejscem dla innowacji – autonomicznych samochodów

 

Odnowiona przez Ubera przestrzeń wciąż ma pełno reliktów przeszłości ;)
Odnowiona przez Ubera przestrzeń wciąż ma pełno reliktów przeszłości 😉

Przestrzeń była niegdyś siedzibą przemysłu stoczniowego (Betlehem Shipbuiling) i spodobał nam się pomysł, aby nasza Grupa Zaawansowanych Technologii rozszerzyła spuściznę transportową. Potrzebowaliśmy dużej przestrzeni, która mogłaby wytrzymać ciężar wielu samochodów i ciężarówek, i która dałaby ogromne możliwości naszym zespołom – mówi Aaron Doubt, dyrektor działu zaawansowanych technologii w Uber.

Przestrzeń biurowa wciąż ma trochę “zęba”

Głównym problemem kompleksu był jego zły stan techniczny. W ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci stał opuszczony. Dach pokrywał jedynie połowę obiektu, ściany były bez okien, a podłoga nadawała się do gruntowego czyszczenia. Do przywrócenia ładu i porządku amerykańskie przedsiębiorstwo wynajęło firmę architektoniczną Mary Wong Donn Logan. Jej zadaniem była rewitalizacja obiektu. Sam Mary Wong podaje, że ponad 100-letni budynek był narażony na działanie natury, deszczu i żywiołów, przez co jego mury były bardzo zniszczone. W związku z tym, że teren nie posiadał schronów, w wypadku trzęsień ziemi w pierwszej kolejności zostały one zamontowane. Dodatkowo wzmocniono konstrukcję o kolumny i metalowe klamry. Ze względu na wartość historyczną molo Pier 70 znajduje się w krajowym rejestrze i zapis ten zobowiązuje do zachowania oryginalnych elementów architektury.

– Na szczęście stare budynki są pełne wspaniałego szkieletu architektonicznego, wspaniałego potencjalnego światła naturalnego ze świetlików i okien, a także ikonicznych dźwigów w sporych rozmiarach, które umożliwiły wstawienie antresoli, mostów i schodów – wyjaśnia Wong.

W Polsce od kilku lat funkcjonuje inicjatywa Drugie Życie Budynków promująca modernizację użytkowanych niegdyś obiektów. Celem tej inicjatywy jest rozwój miast, wzbogacenie okolicy i nadawanie nowej funkcji budynkom. Doskonałym przykładem takiej rewitalizacji może być zabytkowy Młyn Maria we Wrocławiu, który w styczniu tego roku został przekształcony z funkcji zabytkowej na mieszkalno-usługową. Z kolei w Katowicach w wieżowcu i zarazem dawnym budynku PKP powstanie obiekt komercyjny. A w Warszawie w miejscu dawnej fabryki Polleny będzie Bohema, czyli obiekt łączący funkcje mieszkaniową, usługową, handlową, biurową, kulturalną i społeczną.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Płoną lasy Amazonii, Rosji i Hiszpanii. To efekt ludzkich działań i suszy

Płonący las deszczowy Amazonii można zaobserwować z kosmosu, rosyjskich torfowisk może się nie dać ugasić, a ogień na Gran Canarii strawił już ponad 10 tys. hektarów obszaru zalesionego oraz łąk. Bilans jest tragiczny. Obserwatorzy wskazują, że w porównaniu z tą samą porą rok temu nastąpił wzrost liczby pożarów o 84%.