1200x628 4
Reklama

Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

USA prowadzi wielką wojnę z… larwami. Jak i dlaczego Ameryka pozbywa się muchy śrubowej?

USA prowadzi wielką wojnę z… larwami. Jak i dlaczego Ameryka pozbywa się muchy śrubowej?

USA prowadzi wielką wojnę z… larwami. Jak i dlaczego Ameryka pozbywa się muchy śrubowej?

Rząd amerykański co tydzień spuszcza z samolotów 14,7 wysterylizowanych samców much na granicy panamsko-kolumbijskiej. To miejsce to front wojny, która toczy się między USA a zjadającymi mięso larwami. Brzmi jak teoria spiskowa, ale to opis prawdziwego programu amerykańskiego departamentu rolnictwa, który trwa od kilku dekad. Na czym dokładnie polega i czemu jest kontynuowany?

CFF OPP 450 250 1CFF baner poziom B3 CFA 8.02
Reklama

Mucha śrubowa – groźny pasożyt, z którym wojnę toczy amerykański rząd

Naszą opowieść należy zacząć od muchy śrubowej (Cochliomyia hominivorax), małego owada, który niegdyś powszechnie występował na terenie Ameryki Północnej. Jego sposób rozmnażania jest wyjątkowo szkodliwy dla ludzi i zwierząt hodowlanych. Samice muchy śrubowej składają jaja najczęściej w ranach ciepłokrwistych ssaków, na przykład krów, a nawet ludzi. Z ran wykluwają się larwy, które następnie żerują na mięsie żywiciela, powodując jątrzenie się rany i infekcje. Po kilku dniach larwa opuszcza ciało istoty, z której się wykluła, a następnie przemienia w postać dorosłą.

Larwy muchy śrubowej były sporym utrapieniem dla amerykańskiego rolnictwa, bowiem dość powszechne było pojawianie się tego pasożyta w ranach krów czy innych zwierząt hodowlanych. Zdarzało się też, że owady te składały jajka w ranach ludzkich. Kowboje wypasający bydło w zachodnich i południowych stanach poświęcali dużo czasu na dokładną inspekcję zarówno siebie jak i krów, aby sprawdzić, czy przypadkiem nie doszło do infekcji.

Wszystko zmieniło się po wojnie za sprawą entomologa Edwarda F. Kniplinga, który w ramach pracy w amerykańskim departamencie rolnictwa zajmował się badaniem owadów. Zaobserwował on, że samica podczas swojego życia odbywa zawsze tylko jeden stosunek z samcem. Jeśli ten okaże się bezpłodny, samica nie zniesie jaj. Rozwiązanie problemu wydawało się więc proste – wpuścić do ekosystemu wysterylizowane samce muchy śrubowej i czekać, aż problem rozwiąże się sam.

Jak wygląda amerykańska wojna z mięsożernymi owadami?

Jak wysterylizować muchę? Knipling w swoich eksperymentach używał promieniowania emitowanego przez maszyny do wykonywania zdjęć rentgenowskich. Zadanie nie było łatwe – samce muchy należało potraktować określoną dawką promieni rtg w odpowiednim momencie rozwoju, tak by z jednej strony faktycznie były bezpłodne, ale z drugiej zdolne do stosunku z samicą.

Po długich dniach badań udało się i całą metodę można było sprawdzić w terenie. Departament Rolnictwa USA rozpoczął pierwszy pilotażowy program w 1951 roku na należącej do stanu Floryda wyspie Sanibel. Tam niestety eksperyment się nie udał, ale po przeniesieniu testów na nieco bardziej oddaloną od kontynentu wyspę Curaçao okazało się, że w zaledwie parę miesięcy muchy całkowicie zniknęły z tego miejsca.

Rząd zaczął więc wdrażać program w kontynentalnej części USA w 1957 roku. Operacja ta trwa do dzisiaj i ma już na koncie sukcesy. Muchy śrubowe zniknęły z terytorium Stanów Zjednoczonych. W 1981 roku operacja przeniosła się do Meksyku, a potem – do Panamy. Aktualnie to właśnie na granicy panamsko-kolumbijskiej mieści się front wielkiej wojny z mięsożernymi larwami. USA we współpracy z panamskim rządem regularnie zrzuca nad tymi terenami miliony bezpłodnych samców much śrubowych.

Hodowla bezpłodnych much śrubowych

Skąd amerykański Departament Rolnictwa bierze tyle much? To proste – hoduje je. Kiedyś hodowla ta była znacznie bardziej obrzydliwa, bowiem do karmienia larw używano świeżego mięsa i krwi. Pierwszy zakład, w którym masowo produkowano bezpłodne samce powstał w Teksasie i opuszczało go około 200 milionów osobników tygodniowo. W 1962 roku hodowla w ciągu siedmiu dni pochłaniała prawie 109 tysięcy kg mięsa i niespełna 38 tysięcy litrów krwi. Pudła, z których potem zrzucano muchy, nie pachniały ładnie. Pracownicy placówki musieli spryskiwać je dużą ilością wody kolońskiej.

Aktualnie do karmienia larw much śrubowych używa się sproszkowanej krwi, mleka i jajka, zmieszanych i zagęszczonych celulozą tak, aby stworzyć ciemnobrązową maź. Ośrodek hodowli w Teksasie zamknięto i przeniesiono do Meksyku, a później do Panamy. To właśnie tam, w dziesiątkach pomieszczeń, gdzie panuje ściśle określona wilgotność i temperatura, najpierw hoduje się larwy muchy śrubowej, a następnie traktuje je odpowiednią dawką promieniowania, aby były bezpłodne. Owady są potem wypuszczane z samolotów nad okoliczną dżunglą. Pracownicy ośrodka mają również za zadanie monitorować teren i sprawdzać, w jaki sposób zmienia się populacja tego groźnego pasożyta.

– Czytaj także: Kleszcze wędrowne w Polsce. Przenoszą jedną z najgroźniejszych chorób

Źródła: theatlantic.com, pubmed.ncbi.nlm.nih.gov

Fot. John Kucharski (domena publiczna), Canva (inhauscreative)

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.