Zakaz używania jednorazowych plastików. Czy jesteśmy gotowi na dyrektywę plastikową?

Od początku lipca obowiązuje zakaz wprowadzania na rynek plastikowych sztućców, talerzy, kubków, czy słomek. Co jeszcze niesie ze sobą dyrektywa plastikowa i czy Polska przygotowała się do jej wprowadzenia?

Dyrektywa ochroni środowisko

Szacuje się, że jednorazowe opakowania to ok. 40% całego produkowanego plastiku. Te śmieci stanowią ok. 61% wszystkich odpadów z tworzyw sztucznych. Każdego roku do oceanów i mórz trafia ich od 5 do ok. 13 ton. Na naszym kontynencie co drugi śmieć znaleziony na plaży to jednorazowy kubek albo opakowanie. Czy dyrektywa plastikowa była potrzebna? 

Zakaz używania jednorazówek

Wraz z nadejściem dyrektywy plastikowej od 3 lipca obowiązuje zakaz wprowadzania do obrotu 10 plastikowych produktów jednorazowego użytku. Co z zakupionymi, a niesprzedanymi produktami zrobią obiekty gastronomiczne i sklepy? Zakaz nie dotyczy prywatnego użytkowania jednorazowych plastików, zatem można przeznaczyć je na taki użytek. Niestety przy tej okazji wzrosły o obawy dotyczące nielegalnego wywozu śmieci, z którymi nie ma co zrobić.

Produkty jednorazowe, które zostały wycofane ze sklepów i restauracji:

  • patyczki higieniczne,
  • sztućce, 
  • talerze,
  • słomki,
  • mieszadełka do napojów,
  • patyczki do balonów,
  • pojemniki na żywność,
  • styropianowe kubki. 

Dodatkowo producenci, którzy korzystają z nieprzetworzonych materiałów, będą musieli zapłacić dodatkowy podatek. Ponadto od 2025 r. każda nakrętka będzie musiała być przymocowana do butelki, butelki plastikowe będą musiały być wykonane w minimum 25% z materiału pochodzącego z recyklingu. 

Rok pod znakiem wynosów

W ciągu ostatniego roku ilość jednorazowych odpadów gastronomicznych wzrosła bardziej niż kiedykolwiek. Ku niezadowoleniu klientów, którzy nie mogli skorzystać z uroków spędzenia wolnego czasu i zjedzenia obiadu w restauracji, nagromadziliśmy też ogromne ilości plastikowych śmieci. Mówił o nich zeszłej jesieni Samo Jereb z ETO (Europejskiego Trybunału Obrachunkowego).

Jak dotąd nie udało się znaleźć dla nich (plastików) lepszej alternatywy. Wygląda więc na to, że plastiki pozostaną podstawowym materiałem w unijnej gospodarce, a jednocześnie będą stanowić coraz większe zagrożenie środowiskowe – przyznał. Jednak w celu realizacji postanowień dyrektywy plastikowej pojawiają się alternatywy w postaci biodegradowalnych, organicznych naczyń roślinnego pochodzenia oraz pojemników wielokrotnego użytku.

Noś ze sobą pojemnik wielorazowy

Krakowska restauracja ze zdrową i świeżą żywnością Fresh przyznaje, że od dawna była przygotowana na wprowadzenie dyrektywy plastikowej. Już w czerwcu w punktach pojawiły się opakowania biodegradowalne np. z trzciny cukrowej dostępne za dopłatą. Naczynia z otrąb, czy inne formy plastikowych zamienników nie są zresztą nowością. Takie produkty od dawna są oferowane przez sieci handlowe, a co bardziej nastawiony na ekologię biznes gastronomiczny, podawał w takich naczyniach swoje dania. 

Jednak Fresh swoim klientom poleca pakowanie jedzenia do wielorazowych pojemników, które każdy z nas posiada w domu. Właściciele restauracji umożliwiają nawet używanie wielorazowych pojemników również klientom zamawiającym na wynos.

Naczynia z roślin

W ofercie biodegradowalnych naczyń znajdujemy sporo produktów. Otręby pszenne, trzcina cukrowa, liście palmowe, bambus, czy kukurydza to niektóre ze składników przyjaznych dla środowiska naczyń. Z kolei Firma Ecoblossom proponuje rozmaite opakowania (koperty, taśmy) produkowane z wykorzystaniem skrobi, celulozy i olejów roślinnych. Takie produkty są w pełni kompostowane, tzn., że można wyrzucać je do bio odpadów. 

Przymus zamiast świadomości

Czy jesteśmy gotowi na rezygnację z plastiku? Tak, przynajmniej przedsiębiorcy od dawna są przygotowani na dyrektywę. Od 2018 r. nadeszły zmiany w GOZ. Jednak Polska nie przygotowała do tej pory stosownego projektu ustawy. Wiceminister klimatu Jacek Ozdoba mówi, że to KE “zbyt późno wysłała konkretne wytyczne”. Nie podał konkretnej daty, kiedy ustawa wejdzie w życie. Szkoda, że zamiast refleksji na temat skali zanieczyszczeń środowiska i szkód, jakie wyrządza pozostawiony sam sobie plastik, do rezygnacji z jednorazowych produktów z tworzyw sztucznych, zmuszają nas odgórne postanowienia, a w najgorszym wypadku kary finansowe nałożone za niedotrzymanie postanowień dyrektywy. 

Smutnym faktem jest to, że kolejny raz Regulacje Prawne zmuszają nas do rzeczywistego wprowadzenia pro środowiskowych rozwiązań, które istniały na rynku od dawna. Po raz kolejny środkiem ostatecznym sprzeciwiającym się kosztom są przepisy prawa, a nie społeczne refleksje – mówi Mateusz Gołębiewski z eblossom.store 

źródło: dw.com, myhappyocean.pl