Zamiast śmietnika – toaleta

Gruz, żwirek dla kota, rajstopy, a nawet… zwierzęta! To tylko mały wycinek tego, co ludzie wyrzucają do toalety.

Muszla wszystko przyjmie

Zacznijmy od dobrej wiadomości. Kundelek, wiele lat temu wyłowiony ze ścieków przez pracowników katowickich wodociągów, przeżył i otrzymał imię Rysio. To wyjątkowo drastyczny przypadek. Najczęściej jednak, toaleta – miejsce do załatwiania potrzeb fizjologicznych – traktowana jest jako śmietnik. Przekrój rzeczy, które ludzie topią w ubikacji, jest szeroki. Są to pieluchy, lekarstwa, środki higieny intymnej, farby, oleje, smary, odpady po remoncie, resztki jedzenia czy folia spożywcza. Wszystko to ląduje w kanalizacji, zatykając rury. 

Zawsze tak było

Lata mijają, nawyki zostają. Dziś w toaletach nadal lądują rzeczy, które stanowią zagrożenie dla drożności rur i prawidłowego działania kanalizacji. Bardzo często – poza sytuacjami, w których człowiek wykazuje się jawną ignorancją, niepożądane zachowania wynikają z braku wiedzy. Nie zawsze wiemy, czy dany produkt jest w stanie się rozpuścić, nie powodując zatoru. Często robimy to dla wygody. Zamiast wrzucić bioodpady do specjalnego worka, wolimy spuścić je w toalecie. Zero nieprzyjemnych zapachów. Zero problemów. 

Kropelka

Stowarzyszenie Wodociągowców Województwa śląskiego postawiło na kampanię edukacyjną dla najmłodszych. Z tej okazji przygotowano spektakl pt.: Niezwykła przygoda psa Kropelki. Fabuła oparta jest na historii Rysia.  Anna Bączek-Lieber, autorka przedstawienia przekonuje, że dzieci były bardzo poruszone historią.

Również krakowskie wodociągi prowadzą kampanię edukacyjną na temat wyrzucania różnych przedmiotów do urządzeń sanitarnych. Podobnie jak na Śląsku, kampania To się w ścieku nie mieści, trwa od wielu lat i kierowana jest do najmłodszych, dzieci w klasach 1-3. Twórcy przekonują, że edukacja ekologiczna od najmłodszych lat może pomóc zahamować ten szkodliwy nawyk. My także trzymamy kciuki za powodzenie akcji. 

Źródło: dziennikzachodni.pl, tosiewsciekuniemiesci.krakow.pl, fot. Tadeusz Połomski.