Magazyny energii i dachowe systemy PV zrewolucjonizują świat konsumentów post-grid

Wynalazek magazynów energii elektrycznej najlepiej porównać jest do innego, starszego wynalazku – lodówki, sugeruje profesor Guoxiu Wang z Australii. Kiedyś produkowaliśmy jedzenie i niemalże natychmiast musieliśmy je konsumować – mówi naukowiec z Centrum Czystej Energii na Uniwersytecie Technologicznym w Sydney – dzięki rozwojowi magazynów energii elektrycznej prąd elektryczny jest teraz jak jedzenie – możemy go przechowywać i zużywać kiedy będzie nam potrzebny.

Akumulatory to nic nowego, jeśli idzie o przechowywanie prądu, jednakże zmienia się skala ich użycia. Już na 16,5% australijskich dachów znajdziemy ogniwa fotowoltaiczne. To co do niedawna było dodatkiem do dużych instalacji OZE, rewolucjonizuje obecnie przemysł energetyczny.

Dr Alan Finkel opracował raport dotyczący przyszłości sektora energetycznego w Australii. Wynika z niego, że zmiany będą ogromne – do 2050 roku od 30% do 45% energii elektrycznej zużywanej w tym kraju w skali roku pochodzić będzie z domowych źródeł – głównie dachowych systemów fotowoltaicznych wspartych magazynami energii. To ogromna okazja dla konsumentów i spore wyzwanie dla operatorów sieci przesyłowej.

Z punktu widzenia konsumentów dokonała się ostatnio duża zmiana – systemy magazynowania energii są już dostępne dla ma, dzięki spadkom cen, podobnie jak dachowe systemy PV. Takie połączenie jest idealne dla prosumenckiego podejścia – nadmiarowa energia z systemu fotowoltaicznego, zamiast być odsprzedawana do sieci energetycznej, ładuje akumulatory zainstalowane w domu. Pozwala to przechowywać prąd na później. Jak mówi Amy Wagner, analityk z McKinset&Company, taka sytuacja daje klientom nową perspektywę na rynek energetyczny. „W klasycznej sytuacji netmeteringu, gdy za kWh pobraną z sieci płacisz tyle samo, ile za kWh do sieci wprowadzoną z własne instalacji, magazyny energii nie mają sensu – sieć przesyłowa jest Twoim magazynem” mówi Wagner. Jednakże taryfy nie są zawsze takie same, często zależą od lokalizacji etc. „Tworzy się rynek na systemy magazynowania energii. Dodatkowo pozwala to na ograniczenie poboru energii z sieci przez prosumentów. Teraz to kwestia kompromisu pomiędzy tym, ile zarobić można eksportując energię do sieci, a ile ograniczając pobór z sieci”.

Oznacza to, że wyposażeni w magazyny energii prosumenci mogą sprzedawać do sieci prąd, gdy jest on najdroższy, bo potrzeba go najwięcej. Analogicznie, można ładować taki system w czasie gdy prąd jest najtańszy.

W podobnej sytuacji jest przemysł, zwłaszcza ten który pobiera energię w czasie największego zapotrzebowania na nią. Jeśli możliwe jest „przesunięcie” wzmożenia poboru na inny moment, to pojawia się szans na oszczędności. Szansą tą są magazyny energii elektrycznej.

Taki schemat rezygnacji z korzystania z sieci przesyłowej, dzięki wykorzystaniu dachowych systemów OZE I magazynów energii oferuje m.in. zabezpieczenie przed wzrostami cen energii elektrycznej, zauważa Emlyn Keane, szef firmy energetycznej Evergen. To motywuje wiele osób do instalacji takiego tandemu w swoich domach. „Mamy największe zapotrzebowanie na takie systemy w historii, a to dzięki temu, że największym zmartwieniem ludzi jest cena energii elektrycznej”.

Rezygnacja z wykorzystania – i obciążania – sieci przesyłowej powinna być nagradzana, bo to bardzo dobra podstawa, uważa Finkel. Konsumenci – przemysłowi i osoby prywatne – powinni otrzymywać jakiegoś rodzaju finansowe nagrody. Czy to doprowadzi do zupełnej rezygnacji z sieci przesyłowej? Czy taki scenariusz jest w ogóle realny? Wielu producentów energii elektrycznej próbuje odpowiedzieć na to pytanie.

Firma Ergon Energy Queensland, dzięki funduszom z Australijskiej Agencji Rozwoju Energii Odnawialnej próbuje stworzyć nowy model energetyki rozproszonej – centralnie sterowaną sieć dachowych elektrowni PV zintegrowanych z systemami przechowywania energii. System taki miałby tworzyć swojego rodzaju „wirtualną elektrownię”. Firma próbuje obecnie odpowiedzieć na pytanie, czy takie rozwiązanie ma szansę w sposób niezawodny dostarczyć energię elektryczną dla wszystkich mieszkańców.

Jak sugeruje raport McKinsay&Company obecnie pełna rezygnacja z wykorzystania sieci przesyłowej i scentralizowanej produkcji energii elektrycznej nie jest opłacalna. Z zdaniem tym zgadza się Wagner, według której sieć nadal ma swoją wartość. „Ale nastąpić muszą zmiany w sposobie w jaki wykorzystywana jest przez operatorów sieć przesyłowa” mówi. Konieczna jest modernizacja i optymalizacja sieci i profili dystrybucji oraz generacji energii elektrycznej; przed nami czeka zupełnie nowy rodzaj sieci przesyłowej – podsumowuje Wagner.

Previous Article

Siemens Gamesa o swojej kondycji finansowej

Next Article

Elektryczna Syrena Nixi

2 komentarze

  1. Dachy solarne to świetny pomysł, powinny być standardem w każdym domu, jednak niestety na tę chwilę to technologia, na zakup której nie możemy od tak o sobie pozwolić. Pozostaje wierzyć, że ich cena z czasem będzie spadać, wraz z popularyzacją tej technologii.

  2. Daro- dachy, czyli źrodło prądu to jedynie 1/3 pożądanego stanu/rozwiązania- to prawda, że niebędne. Jednak pierwej winna być zainstalowana inteligntna domowa jednostka zarządzania przepływami energii – przeplywami zarówno w zakresie dostawy (PV, wiatrak, magazyn energii, kogenerator) jak tezco ważne jeszcze bardziej- w zakresie jej zużywania, gdzie nie jest obecnie sterowanym to ile energii, w której czści budynku i w jakim czasie zuzywamy.

Dodaj komentarz