Offshore coraz bardziej przyjazne ptakom

morska farma wiatrowa

Wiatry wiejące w obszarze mórz są o wiele silniejsze i bardziej stabilne od tych występujących na lądzie, dlatego też budowanie elektrowni wodnych właśnie na obszarze dużych akwenów – przy jednoczesnym braku siedzib ludzkich – pozwala na ograniczenie niedogodności związanych z rzucanym przez te elektrownie cieniem oraz produkowanym hałasem. Nic więc dziwnego, że branża offshore dynamicznie się rozwija. Obecnie w samej tylko Europie działa około 3600 takich turbin o łącznej mocy 12 tysięcy megawatów. Choć jednym z głównych zadań odnawialnych źródeł energii jest dbanie o środowisko przyrodnicze, to należy mieć na uwadze fakt, że tak wysokie instalacje często kolidują z podniebnym ruchem ptaków, zagrażając im w trakcie przelotów. Dodatkowo sama obecność wiatraków wpływa na ich migracje.

Z tego powodu tworzenie nowych farm wiatrowych wiąże się z ogromem pracy, jaką muszą wykonać biolodzy i ekolodzy. Ich obowiązkiem jest obserwacja terenu przygotowanego pod zabudowę i sporządzenie szczegółowego raportu na temat ilości oraz gatunków przelatujących nad okolicą stworzeń oraz oszacowanie potencjalnego zagrożenia dla środowiska, jakie niesie ze sobą taka instalacja. Do tej pory tego typu badania często były niedokładne; pomijając błędy wynikające z pomyłki osoby liczącej, obserwacje były zazwyczaj prowadzone jedynie w dzień oraz przy sprzyjających warunkach atmosferycznych.

Rozwiązaniem tego problemu ma być zastosowanie mechanizmu termowizji, wykorzystywanego także m.in. przez wojsko. Wstępny projekt urządzenia o nazwie ThermalTracker został stworzony na polecenie amerykańskiego Departamentu Energii przy udziale naukowców z Pacific Northwest National Laboratory, jednak początki tego wynalazku nie były najlepsze: o ile TT był w stanie odróżnić przelatujące ptaki od innych latających stworzeń i szczegółowo podać ich liczbę, to problemy sprawiała ich identyfikacja – noktowizja nie dawała możliwości rozróżnienia kolorów ptactwa z wystarczającą dokładnością. Po pewnym czasie do urządzenia dodano algorytm, którego zadaniem było rozwiązanie istniejącego problemu: rejestrował on trajektorię lotu oraz częstotliwość uderzeń skrzydeł, drobiazgowo notując także odległość, jaką konkretny gatunek może przebyć na jednym uderzeniu skrzydeł.

Po wprowadzeniu tych poprawek ThermalTracker okazał się strzałem w dziesiątkę: był w stanie zarejestrować ponad 81% zwierząt, które przemierzyły badany przez niego obszar, przy 82%-owej poprawności klasyfikowanych gatunków. A to był zaledwie początek jego możliwości. Do urządzenia dodano opcję zliczania gatunków „na żywo” oraz możliwość automatycznego kasowania filmu, który nie zawiera w sobie ruchu – dzięki temu urządzenie wymaga mniejszej pamięci do pracy.

ThermalTracker w dalszym ciągu jest ulepszany o dodatkowe funkcje. Wszystko wskazuje na to, że produkt ten okaże się dużym wsparciem dla branży offshore.

Previous Article

PGNiG zbuduje nowy blok na Siekierkach za 800 mln zł?

Next Article

Szklarnie pomogą w przekształcaniu dwutlenku węgla na paliwo

Dodaj komentarz