Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Niewidzialny ślad prania ubrań. Mikrowłókna wykryto w próbkach z 11 polskich jezior

Niewidzialny ślad prania ubrań. Mikrowłókna wykryto w próbkach z 11 polskich jezior

Każde uruchomienie pralki rozpoczyna proces, którego skutki wykraczają poza łazienkę. Podczas prania z tkanin odrywają się tysiące niewidocznych mikrowłókien, które wraz ze ściekami trafiając do środowiska. Badania polskich naukowców pokazują, że ich liczba w jeziorach rośnie wraz ze skalą obecności człowieka w ich otoczeniu.

925x200 6
Reklama

Mikrowłókna w polskich jeziorach

Zespół badawczy, składający się z fizyków i inżynierów materiałowych z Politechniki Poznańskiej oraz biologów z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, postanowił sprawdzić, jak głęboki jest ten ślad. Wyniki ich obserwacji zostały opublikowane w artykule „Ślady mikroplastiku w ekosystemach słodkowodnych: spektroskopia ramanowska mikroplastiku jako wskaźnik antropopresji w jeziorach północno-wschodniej Polski w czasopiśmie Chemosphere

Zbadano 11 jezior w północno-wschodniej Polsce, w tym popularne akweny mazurskie (m.in. Czos, Mikołajskie) oraz te objęte ścisłą ochroną w Wigierskim Parku Narodowym i Suwalskim Parku Krajobrazowym. Za pomocą światła lasera i metody znanej jako spektroskopia Ramana badacze zidentyfikowali skład pobranych próbek, tworząc „chemiczny odcisk palca”.

Wyniki badań

Zgodnie z zebranymi wynikami mikroplastik znaleziono w każdym z badanych jezior, choć nie w każdej pobranej próbce. Kluczowym wnioskiem było wykazanie silnej zależności między antropopresją, czyli wpływem człowieka, a liczbą włókien w wodzie. W akwenach miejskich, takich jak Jezioro Czos w Mrągowie czy Jezioro Mikołajskie, stężenie zanieczyszczeń było najwyższe (nawet 845 włókien i innych fragmentów zanieczyszczeń mikroplastikiem na m³ wody). Średnio ok. 75% drobin miało postać włókien. 

W zbiornikach położonych na obszarach chronionych wartości były znacznie niższe i wynosiły od 33 do 370 włókien na m³ wody. Wskazuje to, że większy rygor ochronny ogranicza skalę zanieczyszczenia, choć nie zatrzymuje go całkowicie. Mikrowłókna wykryto również w najbardziej odizolowanych miejscach, co może świadczyć o ich przenoszeniu przez wiatr i opady.

Mikrowłókna w łańcuchu pokarmowym

Badacze wskazują, że problem mikrowłókien to nie kwestia estetyki – są na tyle małe, że nie dostrzegamy ich obecności w jeziorach, ale mają one znaczenie dla kondycji środowiska. Drobiny te mają różny skład – mogą być wykonane z polipropylenu, PET, a nawet celulozy (np. z wiskozy). Łączy je fakt, że są połykane przez organizmy wodne, które mylą je z pokarmem. Wcześniej jednak mogą one działać jak magnesy na toksyny i metale ciężkie, co sprawia, że po połknięciu przez organizmy wodne trafiają do łańcucha pokarmowego, a w kolejnych etapach także do organizmów polujących na nich drapieżników, w tym ludzi. 

Na podstawie wyników swoich analiz naukowcy wskazują, że ochrona naszych jezior nie kończy się na zbieraniu śmieci z plaży. Zaczyna się już w naszych domach, przy pralkach i w miejskich systemach oczyszczania ścieków, które wymagają unowocześnienia, by zatrzymać tworzący się niewidzialnie strumień zanieczyszczeń.

Zobacz też: Kacze pchły w jeziorach. Jak rozpoznać świąd pływaków i się przed nim chronić?

Źródła: Nauka w Polsce, Science Direct, Chemosphere

Fot. Canva 

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.