Chiny zwiększają swoją przewagę w sektorze wiatrowym nad USA

W zeszłym roku Chiny zainstalowały trzy razy więcej nowych mocy wiatrowych niż USA. W ten sposób  kraj kontynuuje swój bardzo szybki wzrost w sektorze OZE, który ma umożliwić redukcję emisji gazów cieplarnianych w Państwie Środka.

Chiny są liderem nie tylko w fotowoltaice, ale także jeśli chodzi o elektrownia wiatrowe. Łączna moc zainstalowanych systemów wiatrowych w tym kraju wynosi 23,3 GW. USA, będące na drugim miejscu, zainstalowanych mocy ma 8,2 GW. Dane te zaprezentowano w opublikowanym w miniony piątek raporcie Światowej Rady Energii Wiatrowej (GWEC). Całkowity potencjał wiatrowych na świecie wynosi, jak czytamy w raporcie, 487 GW, z czego w roku 2016 zainstalowano niemalże 55 GW.

Mimo faktu, że Chiny instalują tak dużo nowych mocy OZE ich elektrownie wiatrowe nie zawsze są tak samo wydajne jak w innych krajach. Jest to wynikiem słabego stanu sieci przesyłowej. Mimo ponad dwukrotnie większej ilości zainstalowanej mocy w zeszłym roku Chiny wyprodukowały z wiatru jedynie 241 TWh. Dla porównania w USA w tym samym czasie wiatraki wygenerowały 224 TWh prądu elektrycznego.

Zapotrzebowanie Chińczyków na energię elektryczną rośnie, ale sieć nie jest w stanie za nim nadążyć, tak jak i za zwiększającą się mocą instalacji wiatrowych; spodziewamy się jednak, że rynek zacznie ponownie rosnąć w roku 2017 – podsumowuje Steve Sawyer, sekretarz generalny GWEC.

Jak wynika z Chińskich danych około 47% prądu wyprodukowanego w zeszłym roku z elektrowni wiatrowych w zeszłym roku najzwyczajniej się zmarnowało. Około 17% spośród wszystkich wiatraków w zeszłym roku w ogóle nie wygenerowało żadnego prądu.

Na koniec zeszłego roku łączna ilość zainstalowanych mocy wiatrowych w Chinach wyniosła 169 GW. Dla porównania w USA zainstalowane jest 82 GW, 50 GW w Niemczech i 29 GW w Indiach, zamykających listę największych producentów prądu z tego OZE.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej:

Czarna pszczoła powróciła do Polski na dobre?

Zadrzechnia fioletowa (Xylocopa violacea) prawdopodobnie już na stałe wróciła do Polski. W 2002 roku uznano ją za gatunek wymarły. W 2005 roku zanotowano pierwsze po 70 latach przypadki jej występowania na terenie naszego kraju. W 2018 roku odnaleziono 28 nowych stanowisk. To pozytywna wiadomość, ponieważ zadrzechnia mimo groźnego wyglądu jest nieszkodliwa i w dodatku pożyteczna.