Ferrari będzie sprzedawać tylko elektryki? Analiza finansowa

Ferrari to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek samochodów na świecie. Niektórzy uważają, że nadszedł czas, aby stała się całkowicie elektryczna. Sam producent jednak niechętnie podchodzi do tematu. Czy elektryfikacja floty przyniosłaby korzyści finansowe?

Ostrożnie z elektromobilnością

Ferrari dosyć wcześnie zaczął wprowadzać elementy elektrycznego układu napędowego do swoich samochodów. Jednak nigdy nie zdecydował się na tworzenie całkowicie zelektryfikowanych struktur. 

Fotowoltaika od Columbus Energy

Na początku tego roku firma stwierdziła, że technologia akumulatorów nie jest “wystarczająco dopracowana”. Dodali też, że “być może” zwiększą poziom elektryfikacji swojej floty w 2025 roku. 

Więcej elektryków to więcej pieniędzy?

Jak wskazują analitycy, Ferrari może nigdy nie zdecydować się na ten krok, ponieważ jego obecny model biznesowy działa naprawdę dobrze. Cena akcji przedsiębiorstwa wzrosła o ponad 200% od czasu, gdy w 2016 roku wycofał się z FCA, włosko-amerykańskiego koncernu motoryzacyjnego. 

W najnowszym oświadczeniu, Adam Jonas z Morgan Stanley stwierdził, że skoncentrowanie się wyłącznie na samochodach elektrycznych spowoduje pozytywne skutki netto.

Przez ostatnie tygodnie odpowiadaliśmy na pytania inwestorów związane z raczej niepokojącą myślą o całkowitym przejściu Ferrari na elektryki – czytamy – Jest to możliwe, biorąc pod uwagę zmieniające się regulacje prawne oraz rosnącą liczbę miast strategicznych dla Ferrari, które chcą zakazać używania pojazdów spalinowych. Uważamy, że jednym z rezultatów przejścia na samochody elektryczne może być osiągnięcie najwyższej ceny akcji spośród innych producentów pojazdów w ciągu najbliższych 3-5 lat. Nadal będziemy nad tym ściśle współpracować.

Jonas argumentował swoje zdanie tym, że w pełni elektryczna Tesla jest w stanie osiągnąć wydajność zbliżoną do Ferrari, jednocześnie oferując pojazdy w znacznie niższych cenach. 

Tesla Model S Long Range Plus kosztuje 74 990 dolarów. Zakładając, że marża brutto znajduje się na poziomie 25%, przy 30% kosztu COGS [koszty związane z wytworzeniem wyrobów sprzedanych – przyp. red.] związanego z elektrycznym układem napędowym, oznaczałoby to koszt COGS na poziomie ok. 17 tys. dolarów. Przechodząc do Modelu S Plaid, który naszym zdaniem ma najlepsze osiągi, szacujemy, że koszt jednostki napędowej Plaid wynosi ok. 40 tys. dolarów.

Tesla Model S, fot. tesla.com

Dodatkowo Morgan Stanley uważa, że dzięki przejściu na całkowicie elektryczne układy napędowe, Ferrari zaoszczędzi dużo pieniędzy, jednocześnie zachowując wysoką wydajność. Z obliczeń Adama Jonasa wynika, że po zelektryfikowaniu floty koszty jednostki napędowej spadną z 95 tys. dolarów do 50 tys. dolarów

Gdyby ten scenariusz się sprawdził, cena akcji Ferrari mogłaby wzrosnąć do 265 dolarów. Obecnie wynosi ona 185 dolarów

Co o tym myślą kierowcy?

Patrząc z innej perspektywy, Ferrari produkuje ok. 10 tys. pojazdów rocznie, podczas gdy cały przemysł samochodowy wytwarza ich prawie 100 mln. Tak więc 0,01% lub 1 na 10 tys. wyprodukowanych samochodów to Ferrari. Dlatego kwestia, czy Ferrari przejdzie na elektryki czy nie, ma bardzo małe znaczenie w zakresie emisji – pisze Reninhom.

Jako właściciel Ferrari… Nie chcę tego. Ferrari nie musi przechodzić na elektromobilność – komentuje Michael Davis.

Ferrari to stary producent samochodów. Może ich czas się kończy i za kilkanaście lat będą miło wspominani, tak jak my dzisiaj wspominamy pociągi parowe. W dzisiejszym świecie, jeżeli się nie zmieniasz, to konkurencja zmiecie cię z powierzchni. Najprawdopodobniej, jeśli Ferrari nie upadnie w następnej dekadzie, to zostanie przejęte przez jakąś chińską firmę, która wykorzysta je w swojej ofercie samochodów elektrycznych – uważa użytkownik o nicku “r2d2c3po”.

A jakie jest Wasze zdanie? Czy w dzisiejszych czasach, aby się rozwijać, należy inwestować w nowoczesne i przyjazne dla środowiska technologie?

Źródło: electrek.co