Gaz cieplarniany, o którym się milczy, a nie powinno

Gaz cieplarniany, o którym się milczy, a nie powinno

Emisje tlenku azotu (I), znanego również jako “gaz rozweselający”, ciągle rosną. Efekt cieplarniany tego gazu jest wielokrotnie wyższy niż CO2 czy metanu, na których skupiamy najwięcej uwagi. Dlaczego tak mało o nim mówimy?

Gaz rozweselający nie powinien nas bawić

Czy ktokolwiek usłyszał o deklaracji w sprawie rosnących emisji podtlenku azotu, czyli N2O na szczycie klimatycznym COP26? Nadal nie znajdujemy nic, o tym gazie cieplarnianym w najważniejszych światowych porozumieniach klimatycznych, a przecież raporty IPCC ostrzegają przed nim od dobrych paru lat. 

Tlenek aztou (I), zwany także podtlenkiem azotu lub najpowszechniej gazem rozweselającym utrzymuje się w atmosferze blisko 150 lat i ma niemal 300 razy większy potencjał cieplarniany od dwutlenku węgla, a od metanu 13 razy większy. W 2019 stanowił około 7% wszystkich antropogenicznych emisji gazów cieplarnianych. Aż 40% obecnego na Ziemi tlenku azotu (I) jest wynikiem działalności człowieka.

Podtlenek azotu zajmuje obecnie trzecie miejsce w rankingu gazów, które przyczyniły się do wzrostu średniej temperatury powierzchni Ziemi. Jego koncentracje wzrosły w mniejszym stopniu niż stężenia dwutlenku węgla i metanu. Nie oznacza to jednak, że można go lekceważyć. Jest go w atmosferze stosunkowo mało i w związku z tym nawet niewielki wzrost koncentracji przekłada się na istotną zmianę w bilansie energetycznym planety tak Aleksandra Kardaś z Instytutu Fizyki UW skomentowała badania na temat wzrostu stężenia tlenku azotu (I), które pojawiły się w zeszłym roku na łamach czasopisma naukowego “Nature”. 

Skąd bierze się N2O w atmosferze?

Za dużą część globalnych emisji gazów cieplarnianych odpowiedzialne jest rolnictwo, ale bynajmniej nie są to wyłącznie emisje CO2. Aż ⅓ globalnych emisji N2O wynika z produkcji żywności. Ilość podtlenku azotu zaczęła zwiększać się wraz z masowym przemysłem nawozów sztucznych. Jednym z nich jest właśnie nawóz azotowy, który wpływa na zwiększenie plonów i wydłużenie okresu wegetacji. 

Wraz ze wzrastającym zapotrzebowaniem na żywność, nawozimy coraz częściej i intensywniej, w wyniku czego korzenie roślin nie są w stanie przyjąć wszystkich składników odżywczych. Zalegający w glebie amoniak przekształca się w azotany, a potem gaz N2. N2O jest wytwarzany jako produkt uboczny na kilku etapach tego procesu. 

Oprócz rolnictwa, innymi istotnymi źródłami emisji tlenku azotu (I) są niektóre sposoby użytkowania gleb, przemysł, spalanie paliw kopalnych i odpadów stałych, a także oczyszczanie ścieków. 

Emisje N2O sprawiają, że pochłanianie CO2 jest bez sensu

Problem z podtlenkiem azotu w rolnictwie jest szczególnie ważny, gdy mówimy o potencjale magazynowania dwutlenku węgla w glebie. Jak wykazują najnowsze badania opublikowane w tym miesiącu przez badaczy Iowa State University:

Skutki ocieplenia klimatu wywołane emisją podtlenku azotu z lokalnych gleb kukurydzianych i sojowych są dwukrotnie większe niż ochłodzenie klimatu, które można osiągnąć poprzez zwiększenie składowania dwutlenku węgla w glebie tłumaczy prof. Steven Hall. 

Wniosek: nie zatrzymamy zmian klimatu, jeśli będziemy ignorować emisje N2O. 

Gdzie szukać rozwiązania? 

Niestety, nie ma prostej, bezemisyjnej alternatywy dla nawozów azotowych. Nie jesteśmy w stanie zastąpić ich tak łatwo jak paliw kopalnych źródłami odnawialnej energii, dlatego powinniśmy skupić się przede wszystkim na zmniejszaniu ich użycia. 

Racjonalizacja nawożenia, stosowanie roślin bobowatych (motylkowych) jako zielonego nawozu, a także ograniczenie produkcji zwierzęcej to metody, które nie tylko pozwolą na ograniczenie emisji podtlenku azotu, ale także przyniosą korzyści rolnikom. Dlatego tak ważna jest reforma Wspólnej Polityki Rolnej UE i uznanie takich działań za usługi ekosystemowe, za wdrażanie których rolnicy będą mogli otrzymywać płatności. Konieczne jest także uznanie celu osiągnięcia neutralności klimatycznej rolnictwa przed 2040 rokiem za cel zarówno polskiej jak i unijnej polityki rolnej” – komentuje prof. SGGW Zbigniew Karaczun. 

Źródła: Nauka w Polsce, BBC, EPA, ScienceDaily 

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.