Giełda Wall Street będzie handlować… wodą!

Ogromne pożary w Kalifornii i postępująca susza skłoniła sprawiły, że amerykańska giełda zauważyła ogromne zagrożenie, jakim jest kryzys klimatyczny. Postanowiono więc handlować kontraktami na wodę pitną i w ten sposób walczyć z możliwym skokiem cen.

Kalifornijskie piekło

Wyniszczający żywioł, z którym zmaga się południowe wybrzeże USA skłonił giełdowych inwestorów do ekonomicznej analizy zagrożenia, jakie stanowi globalne ocieplenie. Podwyższająca się temperatura doprowadza do wielu ekstremalnych zjawisk pogodowych, które mogą wywołać susze i spowodować problem z brakiem wody pitnej. Według raportu ONZ niedobór wody może dotknąć już 5 miliardów ludzi do 2050 roku.

Fotowoltaika od Columbus Energy

W związku z tym największa na świecie giełda kontraktów terminowych Chicago Mercantile Exchange (CME) uruchomiła sprzedaż kontraktów futures (umowy kupna i sprzedaży w określonym czasie w przyszłości po ustalonej cenie) na wodę.

Zgodnie z ustaleniami, każda umowa obejmowałaby 10 akrów wody lub ilość potrzebną do wypełnienia jednego akru lądu na wysokość 1 stopy. Przeliczając te jednostki na system metryczny, każdy kupujący otrzymałby 1214 m3 wody. Pierwszeństwo w zakupie mają rolnicy kalifornijscy, którzy są w tej chwili w dramatycznej sytuacji, a woda jest niezbędna do odnowy zniszczonych przez ogień upraw.

Ponieważ przewiduje się, że prawie dwie trzecie światowej populacji będzie musiało stawić czoła niedoborom wody do 2025 r., stanowi on rosnące ryzyko dla przedsiębiorstw i społeczności na całym świecie – wyjaśnia Tim McCourt, szef indeksów akcji i alternatywnych produktów inwestycyjnych w CME.

Wątpliwości ekonomistów

Pomysł spotkał się jednak z umiarkowanym entuzjazmem ekonomistów. Wątpliwość budzi opłacalność dla kupującego. Każdy musiałby bowiem zakupioną wodę przetransportować, a to niesie za sobą ogromne koszty.

Jeśli chcesz gdzieś przetransportować wodę, wydasz o wiele więcej pieniędzy na jej wysyłkę, niż jest ona sama jest warta” – powiedział  portalowi marketplace.org ekonomista David Zetland.

Pojawia się również pytanie, skąd woda na handel będzie zabierana i jak będzie przetrzymywana. W związku z tymi problemami, uważa się więc, że póki co kontrakty te nie będą miały większego znaczenia.

Na pewno są jednak znakiem czasu i pewnym symbolem tego, co nas czeka. Jeśli na giełdzie zaczyna pojawiać się woda jako towar deficytowy, skala problemu staje się coraz większa.

Źródło: energetyka24.pl