Instalacja fotowoltaiczna z magazynem energii

Poznaj orientacyjne koszty

Kolejny blackout na Kubie potrwa do niedzieli. Władze są bezradne wobec sankcji USA i braku OZE

Kolejny blackout na Kubie potrwa do niedzieli. Władze są bezradne wobec sankcji USA i braku OZE

Nasila się kryzys energetyczny na Kubie. To efekt amerykańskiego embarga, które pozbawiło karaibską wyspę dostępu do importowanych paliw kopalnych, a także skutek częstych awarii głównej elektrowni w kraju. Sytuacja pogłębia katastrofę humanitarną, dotykającą mieszkańców wyspy.

925x200 6
Reklama

Kuba pogrążona w blackoucie

Międzynarodowi eksperci wskazują, że brak inwestycji w odnawialne źródła energii oraz skrajne uzależnienie od importowanych paliw kopalnych uczyniły kubański system energetyczny bezbronnym wobec zewnętrznych nacisków. W wyniku trwającej już cztery miesiące amerykańskiej blokady morskiej, wyspa pogrążyła się w niemal całkowitym mroku, co sprawiło, że życie codzienne mieszkańców wygląda tak, jakby cofnęli się oni do epoki sprzed powszechnej elektryfikacji. 

Okresowe przerwy w dostawie energii przekształciły się w całkowity kolaps systemu, który sparaliżował życie społeczne i gospodarcze wyspy. Miks energetyczny oparty w 95% na elektrowniach cieplnych, dla których brakuje paliwa – mazutu i oleju napędowego – przestał funkcjonować. Dodatkowo jedna z największych elektrowni wyspy, zakład im. Antonio Guiterasa, uległa awarii w środę wieczorem. Tylko od początku roku wspomniana elektrownia psuła się aż 16 razy. To wynik wieloletnich zaniedbań i braku gruntownych modernizacji, z których każda wymaga co najmniej sześciu miesięcy pracy. 

Skutki są alarmujące: szpitale ograniczają się do najprostszych zabiegów, w domach brakuje bieżącej wody, a transport publiczny został niemal całkowicie sparaliżowany. Coraz bardziej odczuwalny staje się także brak działającej klimatyzacji, co utrudnia funkcjonowanie, a w szczególności sen, zwłaszcza osobom starszym, dzieciom i innym wrażliwym grupom.

Widmo chaosu i amerykańskiej interwencji na Kubie

Wprowadzona przez administrację Donalda Trumpa strategia „maksymalnej presji”  sprawia, że podczas gdy mieszkańcy Hawany zmagają się z brakiem wody i prądu, u wybrzeży wyspy koncentrują się siły amerykańskiej marynarki wojennej. W obliczu postępującego paraliżu państwa, działający na emigracji think-tank Cuba Study Group, powołując się na doniesienia Politico i Axios, informuje, że amerykańska obecność wojskowa w regionie jest obecnie jedną z największych poza Bliskim Wschodem. W skład zaangażowanych sił wchodzi lotniskowiec USS Nimitz, niszczyciele oraz zdolne do precyzyjnych ataków krążowniki, a nad wyspą regularnie odbywają się loty obserwacyjne.

Choć Biały Dom oficjalnie zaprzecza planom inwazji, urzędnicy przyznają, że Dowództwo Południowe opracowało plany awaryjne i przeprowadziło ćwiczenia symulacyjne. Mają one na celu przygotowanie reakcji na ewentualny scenariusz chaosu na wyspie, na skutek protestów mieszkańców. Eksperci oceniają taki scenariusz jako „wysoce prawdopodobny”, biorąc pod uwagę, że tylko w ubiegłym miesiącu odnotowano na Kubie ponad 1,3 tys. protestów, co spotyka się z brutalnymi represjami ze strony policji. 

soze aktualne zdjecie portal 1800x900 2026 06 18T125739.606

Niewykorzystany potencjał OZE na Kubie

Branżowe analizy ekspertów dowodzą, że obecny kryzys mógłby mieć znacznie mniejszą skalę, gdyby Kuba postawiła na suwerenność energetyczną poprzez rozwój odnawialnych źródeł energii, które do generowania prądu nie potrzebują długich łańcuchów dostaw. Obecnie OZE stanowią zaledwie 4-5% miksu energetycznego wyspy, a niezadowolenie mieszkańców podsyca fakt, że zamiast inwestować w zieloną transformację, komunistyczny rząd w ostatnich latach największą część swojego budżetu kierował na rozwój turystyki.

Zdaniem ekspertów, gdyby wyspa wykorzystała swój potencjał wiatrowy i słoneczny, nie byłaby uzależniona od blokowanych dziś dostaw paliw kopalnych. Historia Kuby może być cenna lekcją dla świata, a zwłaszcza dla Europy – dywersyfikacja źródeł energii w kierunku technologii nisko- i zeroemisyjnych jest warunkiem koniecznym przetrwania społeczeństwa w dobie kryzysów geopolitycznych

Zobacz też: Koniec epoki naiwności. Podatek węglowy państw G7 ratunkiem przed dominacją Chin

Źródła: Guardian, Cuba Study Group, PAP, Politico, własne

Fot. Canva (Shootcase Chronicles, Benjamin Alanis) 

Artykuł stanowi utwór w rozumieniu Ustawy 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wszelkie prawa autorskie przysługują swiatoze.pl. Dalsze rozpowszechnianie utworu możliwe tylko za zgodą redakcji.