Merkel namówi Trumpa do zmiany zdania o OZE

Merkel namówi Trumpa do zmiany zdania o OZE?

Informowaliśmy już, że nowo wybrany prezydent Donald Trump nie jest entuzjastą odnawialnych źródeł energii. Mimo swojej niechęci musi liczyć się z innymi członkami amerykańskiego rządu – okazuje się, że ponad 90% obywateli Stanów wypowiada się przychylnie na tematy związane z OZE. Nie są oni jednak jedynymi, którzy będą próbowali wpłynąć na zmianę zdania głowy państwa. Wygląda na to, że kolejną z tych osób będzie także obecna kanclerz Niemiec, Angela Merkel.

Zgodnie ze wcześniejszymi zapowiedziami, Trump planuje całkowicie odrzucić limity emisji dwutlenku węgla, zatwierdzone międzynarodowymi umowami, m.in porozumieniem zawartym w Paryżu. Uważa, że człowiek nie ma istotnego wpływu na kwestie związane z klimatem – z tego względu całą gospodarkę energetyczną zamierza oprzeć na węglu oraz gazie ziemnym. Jednym z celów spotkania kanclerz Niemiec oraz prezydenta USA dotyczącego jedynie tematu odnawialnych źródeł energii, na być przekonanie Donalda Trumpa do zmiany zdania.

Angela Merkel uważa, że pertraktacje zakończą się sukcesem. Odnawialne źródła energii wiążą się nie tylko z ekologią – ale także w znacznej części z ekonomią. Zamierza wykazać, że OZE są stabilnym i względnie tanim źródłem – m.in. coraz częściej można zauważyć, że koszt uzyskania prądu z elektrowni wiatrowych jest  niższy od wytwarzanego z gazu łupkowego.

Niemcy i USA od dłuższego czasu konkurują ze sobą o pozycje lidera w eksporcie technologii przyjaznych środowisku. Wartość rynku naszych zachodnich sąsiadów szacowana jest na ponad 2,6 miliarda euro. Jednak nie tylko oni tracą na negatywnym nastawieniu Trumpa. Akcje duńskiej firmy Vestas, produkującej jedne z najlepszych turbin wiatrowych na świecie, od czasu wyborów w USA spadły o ponad 15%. Sytuacja spowodowana została ograniczeniem eksportu ich produktów do Stanów. Kolejnym z krajów chcących wpłynąć na decyzję Trumpa są Chiny, dla których ten wielki kraj Zachodu jest także jednym z głównych rynków zbytu.

Dwie trzecie światowej emisji dwutlenku węgla pochodzi z energetyki –można powiedzieć, że człowiek nie ma wpływu na zwiększanie jego zawartości w atmosferze. Wygląda na to, że Trump będzie musiał walczyć z całym światem (także z własnymi obywatelami), by urzeczywistnić swoją politykę.

Dodaj komentarz

Zapisz się do naszego newslettera

Wysyłamy maksymalnie jedną wiadomość w tygodniu, nie spamujemy!

Czytaj więcej: